Kondratowicza: pieszy na niepewnym gruncie
14 września 2012
Pasaż przy Kondratowicza trudno pokonać na własnych nogach. - Był taki film "Obcy musi fruwać". No to swój chyba może chodzić? Tylko którędy? - żali się pan Zbigniew, patrząc na chodnik zastawiony samochodami. - Trzeba koniecznie wydzielić miejsca parkingowe - postuluje przewodniczący rady dzielnicy Zbigniew Poczesny.
Zacisze-Wilno - po drugiej stronie koniec świata
Mija dziewięć miesięcy od otwarcia stacji kolejowej "Warszawa Zacisze-Wilno", wybudowanej przez prywatnego inwestora na linii wołomińskiej. Ze stacji korzystają jednak tylko mieszkańcy osiedla, położonego po wschodniej stronie torów.
A idąc ulicą, narażamy się na to, że stuknie nas jakiś samochód - żali się pan Zbigniew.
- Koniecznie trzeba wydzielić miejsca parkingowe i odgrodzić je od chodnika. Zwrócę się z tym do Zarządu Dróg Miejskich - obiecuje przewodniczący Poczesny.
Tylko czy to coś zmieni? ZDM uchyla się od odpowiedzialności za ten odcinek.
- Z uwagi na konieczność umożliwienia samochodom dostawczym dojazdu do pawilonów handlowych realizacja tych postulatów wiązałaby się z koniecznością przebudowy.
- Ten chodnik jest dość spory, więc miejsca nie brakuje. Jednak faktycznie okoliczni lokatorzy się skarżą i choć ten teren nie należy do spółdzielni, postanowiliśmy sfinansować budowę tych miejsc parkingowych. Kiedy? To jeszcze trudno powiedzieć, ale z pewnością już w niedługim czasie - obiecuje Jerzy Fredyk, dyrektor osiedla Kondratowicza.
mac
.





































