Kibice, Kopiec i "Kotwa"
1 października 2011
Chodzę od lat na uroczystości związane z obchodami rocznicy Powstania Warszawskiego. Stałym punktem programu tych uroczystości jest składanie wieńców przez przedstawicieli władz wszelkich szczebli, organizacje kombatanckie, no i partie polityczne, które chcą się pokazać. Nowością od ubiegłego roku na powstańczych obchodach stali się kibice warszawskiej Legii.
Rusza rozbudowa Kopernika. Powstanie nowy budynek
Popularne centrum nauki na Powiślu powiększy się o 6000 m2. Prace przy moście Świętokrzyskim już się rozpoczęły.
Odśpiewali patriotyczną pieśń. Wszyscy w koszulkach, eleganccy i skupieni. Widoczni byli jako najbardziej zwarta i zdyscyplinowana grupa zaraz po kompanii honorowej Straży Miejskiej. Mam nadzieję zobaczyć ich znów na Kopcu w dniu zakończenia tegorocznych obchodów.
Eugeniusz Ajewski "Kotwa",
źródło: www.1944.pl
Przypomina mi się, jak monumentalną Kotwicę Polski Walczącej na Kopcu miano zniszczyć przeznaczając ją na złom. Działo się to nie w czasach PRL-u, ale zaraz na początku mojej kadencji jako prezydenta Warszawy w 1994 roku. O spotkanie ze mną poprosiła grupa powstańców na czele z Eugeniuszem Ajewskim "Kotwą", w nie cierpiącej zwłoki sprawie. Przyjąłem ich poza kolejką. Przyszli z alarmem. Oto główny architekt Warszawy - pominę litościwie jego nazwisko, bo wkrótce zwolniłem go z tej funkcji - wydał nakaz demontażu Kotwicy, jako samowoli budowlanej. Udało się zatrzymać tę bzdurę. W ciągu kilku lat przy pomocy władz Mokotowa i firmy "Faelbet" pomnik został odnowiony, a kopiec uporządkowany. Nadano mu nazwę Kopca Powstania Warszawskiego. Twórcą "Kotwicy" i głównym projektantem oraz animatorem tej odnowy był wspomniany "Kotwa" - plutonowy pułku "Baszta", a po wojnie architekt, który pracował w Biurze Odbudowy Stolicy. Opowiadał mi, że kiedy zwozili na Czerniaków gruzy zburzonej Warszawy przemieszane ze sprzętami domowymi i resztkami ludzkimi zdawali sobie sprawę, że po cichu tworzą kopiec narodowej pamięci po Powstaniu Warszawskim. Domyślał się tego szef BOS-u z komunistycznego nadania, Józef Sigalin, twórca MDM-u i Trasy W-Z, ale udawał, że niczego nie wie.
Nad upamiętnieniem wydarzeń powstańczych "Kotwa" działał niezmordowanie aż do swojej śmierci w 2006 roku. Zawdzięczmy mu m.in. monumentalną 7- tomową, pisaną przez żyjących, dokumentację "Mokotów walczy 1939-1944", a także dokumentację wszelkich wizualnych znaków: pomników, medali, tablic, głazów pamiątkowych, nagrobków, sztandarów upamiętniających na Mazowszu walki o niepodległą Polskę. Sam był twórcą części z nich, szczególnie dotyczących "Baszty". Zainicjowany przez środowisko "Baszty" i inne oddziały mokotowskie coroczny przemarsz od Parku Dreszera do wyjścia z kanałów przy ul. Dworkowej odbywa się wytyczonym przez niego szlakiem pamięci. Tablica na Kotwicy upamiętnia zasługi tego skromnego a niezwykle pracowitego i skutecznego powstańca, architekta, sędziego bokserskiego. Spotkajmy się na Kopcu przy ul. Bartyckiej w niedzielę 2 października o 18.00 na zakończeniu obchodów 67 rocznicy Powstania, aby w niezwykłej atmosferze, ze szczytu, z którego można podziwiać panoramę szybko zmieniającego się miasta, oddać hołd "Kotwie" i wielu innym bohaterom, którym zawdzięczamy naszą tożsamość i wolność.
Marcin Święcicki
poseł (1989-1991 / 1993-1997 / 2011-), były prezydent Warszawy (1994-1999) i minister współpracy gospodarczej z zagranicą (1989-1991)






































