Dziki w Warszawie: coraz więcej zwierząt, coraz większy konflikt
dzisiaj, 12:52
Populacja dzików w Warszawie szybko rośnie, a wraz z nią napięcia między mieszkańcami, urzędnikami i obrońcami zwierząt. Jedni domagają się działań, inni protestują przeciw odstrzałom. Problem pozostaje nierozwiązany.
Gdyby były kotami, uznano by je za zwierzęta wolno żyjące, byłyby dokarmiane i objęte opieką. Gdyby były psami - trafiłyby do schronisk i miały szansę na adopcję. Jednak jako dziki mogą liczyć głównie na odstrzał.
Ich obecność w mieście to w dużej mierze efekt działań ludzi. Najpierw zwierzęta są wabione resztkami jedzenia, a później pojawiają się zgłoszenia do służb, które mają się ich "pozbyć". W praktyce często kończy się to odstrzałem lub wywiezieniem, a następnie utylizacją.
ASF i kontrowersje wokół odstrzału dzików
Dzików nie bada się przed odstrzałem - przyjmuje się, że mogą być nosicielami ASF, groźnej choroby wirusowej. Jednak według części mieszkańców trudno to pogodzić z obserwacją zdrowo wyglądających stad.
Pojawiają się też pytania o sens uśmiercania zwierząt, skoro ich mięso nie jest wykorzystywane. Krytycy wskazują na koszty i brak realnych korzyści. Zwolennicy teorii spiskowych sugerują, że tania dziczyzna mogłaby konkurować z wieprzowiną.
Jak Warszawa radzi sobie z dzikami
Według danych ratusza od 1 stycznia do 14 kwietnia przeprowadzono 1546 interwencji. W 37 przypadkach zastosowano odłów z uśmierceniem, a łącznie zabito 124 dziki
.Urzędnicy podkreślają, że najpierw analizowana jest możliwość przepłoszenia zwierząt, o ile nie stwarza to zagrożenia. Problemem są jednak przepisy unijne - zakazują one relokacji dzików do lasów w obszarach objętych ograniczeniami ASF. W efekcie odstrzał pozostaje jedynym skutecznym narzędziem.
Czy co dziesiąty dzik żyje w Warszawie?
Według danych przytoczonych przez radną Sandrę Spinkiewicz w marcu 2025 roku w Warszawie było 3031 dzików, a obecnie może być ich około 5 tysięcy. Jeśli przyjąć, że w Polsce żyje 50 tysięcy dzików, oznaczałoby to, że co dziesiąty z nich mieszka w stolicy.
Choć dane te mogą być niedokładne, jedno jest pewne - populacja szybko rośnie, a dziki coraz częściej pojawiają się na ulicach, w parkach i na osiedlach.
Protesty i emocje wokół odstrzału
Mimo stosunkowo niewielkiej liczby odstrzałów, działania służb budzą duże emocje. Pojawiają się protesty i oskarżenia o okrucieństwo.
Symbolem konfliktu stało się wydarzenie na placu zabaw przy ul. Wolfkego, gdzie zginęło kilkanaście dzików. Przeciwnicy odstrzałów domagają się wprowadzenia bezkrwawych metod i powołania niezależnej rady ekspertów.
Zagrożenia związane z obecnością dzików
Dziki potrafią być niebezpieczne. W 2025 roku odnotowano 121 ataków i 341 kolizji drogowych z ich udziałem. Zdarza się, że zwierzęta blokują ludzi w domach lub budynkach, niszczą ogrody i infrastrukturę. Ich obecność może uniemożliwiać codzienne funkcjonowanie - od wyjścia do pracy po odbiór dziecka z przedszkola. Problem dzików w Warszawie pozostaje więc nierozwiązany, a konflikt między bezpieczeństwem mieszkańców a ochroną zwierząt wciąż narasta.
DB


































