Ciało zaginionego wyłowiono koło kościoła
25 maja 2016
Wczoraj spacerujący nad rzeką mieszkaniec Tarchomina natknął się na ciało 40-letniego mężczyzny.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
- Ciało było już w stanie rozkładu, ale udało się je zidentyfikować.
Okazało się, że wyłowiony z Wisły martwy człowiek był poszukiwany przez policjantów z Piaseczna jako osoba zaginiona. Czyżby popełnił samobójstwo, a jego ciało przypłynęło rzeką na Tarchomin? Sprawę zbadają policyjni śledczy.
(dg)
.











































