Bomba w szpitalu
7 października 2005
"Między piątym a siódmym piętrem Szpitala Bródnowskiego jest bomba! - taki telefon odebrał dyżurny policjant posterunku na Targówku. Alarm okazał się fałszywy, a bombiarz amator wpadł w ręce policji już kwadrans później.
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Jednocześnie policjanci ustalili, że mężczyzna dzwonił ze szpitalnej budki telefonicznej. Szpitalni ochroniarze dokładnie zapamiętali chłopaka w czarnej czapce i białym T-shircie, który chwilę wcześniej korzystał z telefonu. To na podstawie ich zeznań policjanci sporządzili rysopis, który rozesłali do wszystkich patroli. 28-letniego Dariusza K. zatrzymali niedaleko szpitala. Mężczyzna przyznał, że chodziło o głupi żart. Podobno jednak chodziło o swoistą zemstę na lekarzu, który nie chciał dać mężczyźnie zwolnienia. Został zatrzymany. Grozi mu do ośmiu lat więzienia i obciążenie kosztami akcji.
cehadeiwu
.




































