REKLAMA
Stand-up: Tomasz "Karp" Bartkowiak
Pierwszy - "Karp: Wyjście z Mułu" - zagrałem w całej Polsce. Bez wielkich kampanii, bez pompowania zasięgów. U mnie wszystko działa jak w tym kraju - pocztą pantoflową. Ktoś przyszedł, komuś powiedział, ktoś przyprowadził żonę, szwagra, teściową i jakoś to poszło. W Polsce tak się załatwia rzeczy od pokoleń.I właśnie o tym będzie nowy program.
Bo ja się ostatnio zastanawiam, czy my żyjemy w kraju absurdu... czy może to w ogóle nie absurd. Może to symulacja. A Polska to jeden wielki bug w systemie. Jakiś niedokończony patch z 1987 roku, który do dziś działa, bo nikt nie wie, jak go wyłączyć. U nas oficjalnie nic się nie da. Nieoficjalnie da się wszystko. Za 20 zł nic nie załatwisz. Za flaszkę - nagle otwierają się drzwi, których nawet nie było w projekcie.
Będzie dużo o rodzinie. Bo ja teraz, jak żona idzie do pracy, zostaję na 8 godzin z dziećmi i czuję się jak samotna matka. Po jednym dniu mam PTSD. Po dwóch zaczynam rozumieć historię konfliktów zbrojnych. I tak - o wojnie też pogadamy. O tej prawdziwej i o tej domowej, gdzie największą bronią jest "Tataaaaa, on mnie dotknął".
Zastanowimy się razem:
- czy to wszystko jest prawdziwe,
- czy świat się właśnie zawiesił,
- co się odjebało,
- co się odjaniepawliło,
- i czy Jan Paweł II nie siedzi przypadkiem gdzieś w Argentynie z Hitlerem, patrząc na to wszystko i mówiąc: "Ja wam tego nie aktualizowałem".
Ale mimo tego wszystkiego - ja serio uważam, że każdy, kto żyje w Polsce, jest szczęściarzem. Bo gdzie indziej masz taki klimat? Taki folklor? Taką kreatywność w omijaniu systemu? Każdy z nas po części i tak jeździ do Niemiec. Po części do auta, po części do życia. Przyjdź. Usiądziemy razem i spróbujemy zrozumieć, czy to jeszcze rzeczywistość... czy już tylko błąd w systemie.
LINKI SPONSOROWANE























