Białołęckie rowery dla niepełnosprawnych, które zna cały świat
17 maja 2013
Czy można połączyć biznes z działalnością prospołeczną? Można. Na przykład produkując innowacyjny sprzęt dla niepełnosprawnych - jak robi to pani Olga Dyżakowska, prowadząca firmę produkującą rowery z włókna węglowego. Na osiedlu Buków przy ulicy Mławskiej 8.
Carbon Bike to nowoczesny model roweru trzykołowego wykonanego z niezwykle lekkiego i wytrzymałego włókna węglowego, które utwardza się specjalną mieszanką zawierającą m.in. żywicę. Węglowe rowery cieszą się popularnością na całym świecie. - Kilkunastu niepełnosprawnych mistrzów świata jeździ na naszych rowerach. Są wśród nich Alex Zanardi i Vittorio Podesta - opowiada Olga Dyżakowska, szefowa białołęckiej firmy produkującej carbonowe rowery i inne pojazdy. - Z naszymi klientami jesteśmy w stałym kontakcie. Czasem podpowiadają nam, jak udoskonalać sprzęt. Jeździmy też z nimi na zawody z serwisem - czasem "na szybko" trzeba coś naprawić. Cały czas eksperymentujemy z włóknem węglowym. Robimy z niego także przedmioty codziennego użytku, biżuterię, a nawet meble.
Jak to się zaczęło?
- Od dawna współpracuję z różnymi organizacjami pozarządowymi. Z kolei mój mąż Jarek uczył się na Politechnice budowy ultralekkich konstrukcji latających. Kiedyś ktoś z fundacji szukał specjalistycznego sprzętu dla osoby niepełnosprawnej i zapytał mnie: "A może Jarek mógłby to zrobić?". Dla klientów z niesprawnymi nogami mamy rowery z napędem ręcznym, tak zwane handbike. Ale są także osoby, które mają również niesprawne dłonie. Wtedy robimy dla nich specjalne ortezy, tak by ludzie ci mogli zmieniać biegi za pomocą łokci. Mąż wykonał taki sprzęt, a ludzie byli zadowoleni! Potem pojawiały się nowe zlecenia i postanowiliśmy założyć firmę.
W tej chwili firma zatrudnia kilkanaście osób, prawie wszyscy mieszkają na Białołęce. - Trochę tu u nas jak w rodzinie - śmieje się pani Olga. - Wspólnie obchodzimy urodziny, święta, ale na co dzień praca wre.
Inny świat
- Współpracując z niepełnosprawnymi na co dzień, widzę jak wielkie znaczenie ma dla nich dobrze dobrany sprzęt - opowiada Olga Dyżakowska. - Dla klientów z niesprawnymi nogami mamy rowery z napędem ręcznym, tak zwane handbike. Ale są osoby, które mają również niesprawne dłonie. Wtedy robimy dla nich specjalne ortezy, tak by mogli zmieniać biegi za pomocą łokci albo rowery z napędem elektrycznym.
Firma oferuje też różnego rodzaju modyfikacje na życzenie klientów, na przykład fotelik dla dziecka. Ponieważ prawie cały rower to ręczna robota, koszt nie jest najmniejszy. Najtańsze modele kosztują ok. 4-5 tys. zł, jednak można uzyskać dofinansowywanie od 60 do 99%.
- To niesamowite, kiedy mogę zobaczyć, jak ludzie odzyskują chęci do życia! - mówi Olga Dyżakowska. - Niektórzy zaczynają właśnie jeździć na różne zawody. Niestety, w Polsce sport niepełnosprawnych jest dziedziną prawie nieznaną, jednak w Szwajcarii, we Włoszech, w Niemczech, Austrii, Francji, Hiszpanii, Danii, Anglii i innych krajach regularnie odbywają się takie zawody.
Aby upowszechnić problem osób niepełnosprawnych, Olga Dyżakowska założyła także Fundację "Wbrew absurdom", która walczy z absurdami dotyczącymi polityki społecznej w Polsce. - Współpracujemy również ze szkołami, również na Białołęce, aby uwrażliwić najmłodszych na sytuację osób niepełnosprawnych - opowiada. - Dzieci dostają na przykład różne zadania, które muszą zrobić z zakrytymi oczami. Dowiadują się, jak to jest poruszać się na wózku, być niewidomym czy głuchoniemym. Odkrywają, jakie to trudne. Poznają ten inny świat. Staramy się integrować środowisko osób niepełnosprawnych. Współpracujemy z fundacją Jaśka Meli "Poza Horyzonty", ze stowarzyszeniem "Integracja", a także z Szalonym Wózkowiczem i Fundacją "Arka" z Bydgoszczy. Czas zmienić sytuację niepełnosprawnych w Polsce.
Zainteresowanym podajemy kontakt do pani Olgi - tel. 508-966-877.
kz