Bez lekcji w rekolekcje - dlaczego?
10 kwietnia 2012
Rekolekcje wielkopostne już za nami i jak co roku powraca ten sam problem. Brak lekcji przez trzy dni. To co dla dzieci jest nierzadko główną atrakcją, dla wielu rodziców jest problemem i niezrozumiałą decyzją szkoły. - Dlaczego po rekolekcjach dzieci nie mogą wrócić na normalne lekcje? - pytają czytelnicy.
ZTM radzi, jak nie płakać po 521
Pomimo protestów mieszkańców i radnych Wawra, ZTM nie zrezygnował z planów skrócenia linii 521, argumentując, że dubluje ona komunikację szynową, która jest znacznie bardziej efektywna. Aby złagodzić głosy krytyki, ZTM postanowił opublikować na swych stronach... poradnik dla pasażerów.
Są chętni do skorzystania?
O ile w gimnazjach problem nie jest duży, ponieważ nawet pierwszoklasiści nie wymagają stałej opieki i nadzoru rodziców czy opiekunów, to w podstawówkach sytuacja jest o wiele trudniejsza.
- Jestem wierząca, uczestniczę w rekolekcjach, jednak nikt z tego powodu nie zwalnia mnie z pracy, muszę pogodzić obowiązki z mszą. Wprowadzenie totalnego luzu w szkole przez trzy dni jest dla mnie niezrozumiałe. Dzieciaki tracą godziny lekcyjne, które potem muszą nadrobić i zamiast na lekcjach siedzą w wyjątkowo ciasnej w tych dniach świetlicy.
Rekolekcje w trakcie zajęć
W jaki sposób odbywają się rekolekcje, ustalają proboszczowie poszczególnych parafii w porozumieniu z dyrektorami szkół. - W niektórych parafiach jest dużo szkół i nie ma technicznych możliwości przeprowadzenia rekolekcji jednocześnie dla wszystkich. Proboszczowie w porozumieniu z dyrektorami szkół ustalają szczegóły. Bywa więc tak, że ksiądz przychodzi do szkoły albo dzieci przychodzą do kościoła - mówi ks. Piotr Tomasik, koordynator biura programowania katechezy przy Konferencji Episkopatu Polski.
Dlaczego rekolekcje odbywają się w czasie zajęć szkolnych? Bo tak stanowi prawo, a dokładniej rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej. - Te sprawy określa i precyzuje rozporządzenie o nauczaniu religii w szkole, które obowiązuje z niewielkimi zmianami od początku lat 90. ubiegłego wieku - dodaje ks. Piotr Tomasik.
Wawer nie odstaje
W większości szkół podstawowych w Wawrze podczas trzech dni trwania rekolekcji zajęcia nie odbywają się normalnie, a praktycznie nie ma ich wcale.
W szkole nr 109 dzieci miały zapewnioną opiekę w godzinach od 7.00 do 17.30. Szły do kościoła z wychowawcą, pod jego opieką wracały też do placówki. Lekcji nie było. To coś, co było potem szkoła nazywa "zajęciami opiekuńczymi".
Podstawówka nr 216 teoretycznie prowadziła w tym czasie zajęcia zgodnie z planem lekcyjnym. Jak podkreśla wicedyrektor Olga Milewska, zamiast lekcji były treści dydaktyczne w formie zabawy, co zdaniem pani dyrektor jest bardzo istotnym elementem edukacji najmłodszych.
Jak wyjaśnia Joanna Szczepańska, wicedyrektor szkoły nr 124, w jej placówce były dwie godziny zajęć, a po nich msza. Dzieci były pod stałą opieką pedagoga, po powrocie z kościoła mogły zjeść obiad w szkolnej stółowce i korzystać ze świetlicy.
Luz mieli też uczniowie podstawówki nr 195. Tam najmłodsi poza mszą uczestniczyli tylko w zajęciach świetlicowych.
Najciekawsze rozwiązanie znalazła szkoła mieszcząca się przy ul. Kajki. Tam udało się zorganizować wszystko tak, by ani dzieci, ani tym bardziej rodzice nie odczuli zmienionego trybu.
- W tym roku udało się ustalić z proboszczem godziny rekolekcji w taki sposób, że nie miały one większego wpływu na resztę zajęć.
Wolnoć Tomku
Rodzice dopytują, jaki jest problem w tym, by dzieci miały normalne lekcje w każdej szkole. - Wyjście do kościoła to najwyżej dwie godziny lekcyjne. Czym kierują się dyrekcje, że odpuszczają resztę zajęć? W klasie mojej córki są wielkie zaległości, bo wychowawczyni przez długi czas miała zwolnienie lekarskie. Dodatkowe wolne w tej sytuacji, to okaleczanie dzieci. Jak to nadrobią? - pyta czytelniczka z Międzylesia.
- Czy nie można odgórnie ustalić, by w okresie rekolekcji zajęcia szkolne odbywały się zgodnie z planem? - dopytują rodzice. - Dlaczego każda dyrekcja decyduje zgodnie z zasadą "wolnoć Tomku..."?
Kuratorium tłumaczy
Rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Warszawie Andrzej Kulmatycki wyjaśnia, że kwestie organizacji rekolekcji reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. - Określa ono, że uczniowie uczęszczający na naukę religii uzyskują przez trzy kolejne dni zwolnienia z zajęć szkolnych w celu odbycia rekolekcji wielkopostnych, jeżeli religia lub wyznanie, do którego należą, nakłada na swoich członków tego rodzaju obowiązek. Pieczę nad uczniami w tym czasie zapewniają katecheci - mówi rzecznik kuratorium. Szczegóły dotyczące organizacji ustalają już organizatorzy rekolekcji z dyrekcją szkoły.
Zasady organizacji zajęć edukacyjnych w szkole regulują odrębne przepisy. - Rozporządzenia określają przypadki, w których dyrektor może ustalić dodatkowe dni wolne od zajęć dydaktyczno-wychowawczych, ma jednak obowiązek zorganizowania w tym czasie zajęć wychowawczo-opiekuńczych oraz poinformowania rodziców o możliwości udziału uczniów w zajęciach wychowawczo-opiekuńczych w dodatkowe wolne dni od zajęć edukacyjnych - dodaje Andrzej Kulmatycki.
Niech się normalnie uczą!
- Zgodnie z rozporządzeniem trzeba dzieci zwolnić na rekolekcje, ale to nie oznacza, że muszą mieć trzy dni bez normalnych lekcji - argumentuje jeden z rodziców. - Dyrekcje mogą, ale nie muszą ustalać trzech wolnych dni i zapewniać na ten czas jakieś pseudozajęcia. Nie rozumiem, dlaczego to robią. Dlaczego z powodu 45 minut rekolekcji szkoły marnują czas przez trzy dni? Dlaczego od lat nie reagują na to władze oświatowe? - dopytuje nasz czytelnik.
Anna Sadowska, mk, oko
.



































