Rzeka nieprawidłowości w WSM. Milionowe straty i poważne zarzuty po audycie
dzisiaj, 08:29
Co najmniej 4,6 mln zł netto strat, możliwe konflikty interesów, powiązania z wykonawcami, fikcyjne rozliczanie części robót oraz zakupy niezwiązane z działalnością spółdzielni - takie są najważniejsze ustalenia audytu śledczego dotyczącego działalności osiedla Żoliborz III Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Według audytorów przez lata wokół działalności osiedla Żoliborz III mógł funkcjonować mechanizm powiązań pomiędzy osobami zarządzającymi procesem remontów a firmami otrzymującymi zlecenia od spółdzielni. Dotychczasowy dyrektor osiedla Żoliborz III z całą pewnością straci stanowisko. Jego obowiązki przejął dyrektor sąsiedniego osiedla Żoliborz II.
Mieszkańcy chcą sygnalizacji na Broniewskiego. ZDM nie jest przekonany
Mieszkańcy i radni apelują o montaż sygnalizacji świetlnej na przejściu przez ul. Broniewskiego, w pobliżu ul. Braci Załuskich. Miejsce to w 2019 roku w audycie bezpieczeństwa Zarządu Dróg Miejskich otrzymało ocenę 2 w skali od 0 do 5, a w maju br. doszło tu do śmiertelnego potrącenia pieszego. Mimo to urzędnicy sceptycznie podchodzą do pomysłu instalacji świateł.
Jak wyjaśnia prezes WSM Przemysław Prus, dotychczasowe ustalenia mogą być jedynie częścią szerszego obrazu, który będzie analizowany w kolejnych etapach audytu.
- Ustalenia wskazują na możliwe konflikty interesów, nieprawidłowości przy wyborze wykonawców, rozliczaniu robót oraz wydatkowaniu środków należących do mieszkańców - wylicza na łamach spółdzielczej gazety "Życie WSM". Pierwsze wnioski z ujawnionych nieprawidłowości z lat 2020-2025 dotyczących tylko osiedla Żoliborz III wskazują na straty wynoszące co najmniej 4,6 mln zł netto.
Audyt WSM. Możliwe powiązania z wykonawcami
Jednym z najważniejszych ustaleń raportu jest opis relacji pomiędzy osobą odpowiedzialną za nadzorowanie robót, czyli dyrektorem ds. technicznych osiedla, a jednym z głównych wykonawców realizujących prace dla WSM. Według audytorów dyrektor miał uczestniczyć w codziennym funkcjonowaniu firmy otrzymującej stałe zlecenia od spółdzielni.
Jak przekonuje na łamach "Życia WSM" prezes Prus, zgromadzona dokumentacja wskazuje między innymi na udział w prowadzeniu spraw kadrowych, organizowaniu zakupów, przygotowywaniu kosztorysów oraz zarządzaniu bieżącą działalnością przedsiębiorstwa. - W praktyce oznaczałoby to sytuację, w której osoba odpowiedzialna za kontrolowanie wykonawcy mogła jednocześnie uczestniczyć w jego działalności - wyjaśnia Przemysław Prus.
Wspólne adresy pracowników WSM i wykonawców
Raport opisuje również sytuację, w której osoba pełniąca funkcję kierowniczą w WSM korzystała z mieszkania udostępnionego przez właścicielkę firmy realizującej zlecenia dla spółdzielni. Audytorzy ustalili, że zarówno osoba odpowiedzialna za nadzorowanie wykonawcy, jak i sama firma posługiwały się tym samym adresem. W ocenie autorów raportu okoliczność ta stanowi istotny element obrazu relacji pomiędzy stronami i rodzi poważne pytania dotyczące niezależności procesu nadzoru nad realizowanymi kontraktami.
Czy WSM płaciła za prace wykonane przez własnych pracowników?
Jedno z najbardziej niepokojących ustaleń dotyczy sposobu realizacji części robót. Według audytorów część prac mogła być wykonywana przez pracowników WSM lub inne podmioty, a następnie rozliczana przez firmy zewnętrzne wystawiające faktury spółdzielni.
- W zabezpieczonej korespondencji pojawiają się określenia "ekipa WSM" oraz "moja ekipa". Jeżeli ustalenia te zostaną potwierdzone, oznaczałoby to, że mieszkańcy płacili firmom zewnętrznym za prace wykonywane z wykorzystaniem własnych pracowników, sprzętu i zasobów spółdzielni - opisuje Przemysław Prus.
Prywatne zakupy i wątpliwości wokół przetargów
Jak opisuje prezes WSM na łamach spółdzielczej gazety, szczególną uwagę audytorów zwróciły faktury i dokumenty dostaw, w których jako miejsca odbioru wskazywano prywatne adresy osób związanych z kierownictwem osiedla lub ich rodzin. Według autorów raportu okoliczności te wymagają dalszego wyjaśnienia, ponieważ mogą wskazywać na wykorzystywanie firm otrzymujących zlecenia od WSM do realizacji zakupów niezwiązanych z działalnością spółdzielni. Zakupy dotyczyły między innymi laptopów, materiałów budowlanych, armatury oraz innego wyposażenia.
Raport zawiera również opis postępowań zakupowych, które według audytorów mogły być przygotowywane w sposób zwiększający szanse wcześniej wybranego wykonawcy. Badane są przypadki, w których warunki przetargów, zakres robót oraz późniejsze rozliczenia budzą poważne wątpliwości co do rzeczywistej konkurencji pomiędzy oferentami. Zdaniem autorów raportu część procedur mogła służyć jedynie formalnemu potwierdzeniu decyzji podjętych już wcześniej. Dodatkowo osoby związane z wykonawcami otrzymującymi zlecenia od WSM miały uczestniczyć w zbieraniu pełnomocnictw wykorzystywanych podczas głosowań dotyczących funkcjonowania spółdzielni i wyboru jej władz.
Była prezes WSM odpowiada na zarzuty
Z ustaleniami audytorów nie zgadza się była prezes WSM Barbara Różewska. W niedawnym wywiadzie dla TuStolica.pl podkreśliła, że nie miała wiedzy o ujawnionych nieprawidłowościach.
- Mój nadzór nad podległymi pracownikami, w tym nad dyrektorem ds. technicznych, był realizowany w sposób ciągły, w oparciu o sprawozdania, koordynację i stosowanie czynności kontrolnych. Jednak nadzór nie oznacza jasnowidzenia w przypadku ewentualnych, ukrywanych działań przestępczych jednostek - od ich wykrywania są organy ścigania. Dziś trudno mi uwierzyć w te wszystkie zarzuty wobec dyrektora. Nie posiadałam i nie posiadam wiedzy o rzekomych, nieformalnych powiązaniach kadry technicznej z wykonawcami.
DB
.













































