Złodziej złapany w kościele
8 maja 2012
Azyl w Domu Pańskim był uznanym w średniowieczu sposobem na umknięcie sprawiedliwości. Wystarczyło, że rzezimieszek wbiegł na stopnie kościoła i był pod opieką Boga. Czasy się zmieniły, a średniowieczne metody na Targówku mają się wciąż nieźle.
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Policjanci jednak nieczuli na boży mir poszli za nim i zabrali go do swoich kazamatów przy Chodeckiej.
W wiekach średnich złodziejowi ucięto by to i owo, a przynajmniej poprzypiekano tu i ówdzie, jednak metody te zostały zarzucone i stróże prawa stosują bardziej humanitarne sposoby. Podczas przesłuchania nastolatek przyznał się do kradzieży, ale łupu nie oddał, bo podczas rączych susów wzorowanych na byłym prezydencie łańcuszek gdzieś posiał. Teraz jego sprawą zajmie się sąd ostateczny. Tfu! Rodzinny, rzecz jasna.
TW Fulik
na podstawie informacji policji









































