Ukradł telewizor od znajomych. Tłumaczenie rozbawiło policjantów
dzisiaj, 11:39
Gdy Odyseusz wracał do Itaki, musiał pokonać morza, cyklopów i gniew bogów. Pewien 25-latek ze Śródmieścia wybrał znacznie prostszą drogę do spełnienia sportowych marzeń. Uznał, że skoro mundial najlepiej ogląda się na dużym ekranie, to wystarczy zabrać go znajomym. Niestety dla niego, policjanci okazali się skuteczniejsi niż obrońcy w finale Ligi Mistrzów.
Do komendy przy ulicy Wilczej wpłynęło zawiadomienie o kradzieży telewizora 65-calowego z mieszkania przy ulicy Wiejskiej. Z ustaleń policjantów wynikało, że właściciele lokalu zaprosili do siebie znajomego, z którym utrzymywali sporadyczny kontakt.
Gość został na noc.
"Wielki test warszawskiej komunikacji". Absurdalna ustawka prezydenta stolicy
Żeby promować usługę, z której i tak korzysta większość warszawiaków, ratusz zatrudnia celebrytów i nagina fakty w niebywały sposób.
Wszystko wskazywało na to, że wizyta przebiega spokojnie i bez niespodzianek. Te pojawiły się dopiero następnego dnia, gdy gospodarze wyszli do pracy, a wraz z nimi z mieszkania zniknęło poczucie bezpieczeństwa i bardzo duży telewizor.
Kradzież telewizora zamiast biletu na mundial
Policjanci z Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego śródmiejskiej komendy szybko zajęli się sprawą. Ustalili tożsamość podejrzanego i rozpoczęli jego poszukiwania.
25-latek został zatrzymany podczas zakupów w galerii handlowej. Trudno powiedzieć, czy kompletował już przekąski na piłkarskie transmisje, ale z pewnością nie spodziewał się spotkania z funkcjonariuszami.
Szykował się na mundial, ale trafił do innej ligi
Podczas rozmowy z policjantami mężczyzna przyznał, że ukradł telewizor, ponieważ - jak stwierdził - "szykował się na mundial". To tłumaczenie ma szansę trafić do nieoficjalnego rankingu najbardziej kreatywnych wyjaśnień składanych funkcjonariuszom.
Problem polega na tym, że przepisy FIFA nie przewidują pozyskiwania sprzętu metodą "pożyczki bez pytania". W kodeksie karnym taka taktyka również nie zdobywa punktów. 25-latek usłyszał zarzuty kradzieży. Za ten czyn grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Mecz z wymiarem sprawiedliwości dopiero się zaczyna
Postępowanie w sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście. Morał tej historii jest prosty. Jeśli ktoś marzy o wielkim ekranie na sportowe emocje, powinien odwiedzić sklep elektroniczny, a nie cudzy salon. W przeciwnym razie zamiast mundialu może obejrzeć jedynie własny występ w kronice policyjnej.
Red
.







































