Uciążliwa jazda na Łojewskiej
20 lipca 2011
Tłukące o chodnik deskorolki przyprawiają o ból głowy wielu starszych mieszkańców bloku przy ul. Łojewskiej 20/22. Skaterzy nie widzą jednak problemu. - Nie mamy gdzie jeździć... - argumentuje młodzież.
Bazar przy Krasnobrodzkiej powoli umiera
Dwadzieścia lat temu kipiało tu życie handlowe. Działały budy z warzywami, owocami, słodyczami, mięsem i wędlinami. Była ogromna cukiernia i sklep ze słodyczami, a klientów zapraszały również pawiloniki z chemią gospodarczą, mydłem i powidłem, zabawkami, odzieżą roboczą, sukniami ślubnymi. A teraz? - To koniec. Handlu właściwie nie ma - mówią kupcy z bazarku przy Krasnobrodzkiej.
Dla dzieci to zabawa, a dla nas horror - żali się jedna z mieszkanek.
Bezradni mieszkańcy
Mieszkańcy, którym przeszkadza hałas wywoływany skokami młodych deskorolkarzy przez tzw. śpiących policjantów, czują się bezradni. Twierdzą, że prosili dzieci i ich rodziców o spokój. - Jednak ci nie rozumieją nas i nie chcą się dostosować do zasady dobrego współżycia. A my jesteśmy bezradni, bo straż miejska odmawia interwencji w tej sprawie. Usłyszeliśmy od strażników, że dzieci muszą się gdzieś bawić - - twierdzi mieszkanka.Co na to straż miejska?
- Od trzech miesięcy, czyli od początku wiosny nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie dotyczące uciążliwości związanych z jazdą na deskorolkach. A jeśli nie ma zgłoszeń, to nie możemy nic zrobić - twierdzi Katarzyna Dobrowolska ze straży miejskiej i dodaje, że w przedstawionej sytuacji mieszkańcy wcale nie są bezradni. Okazuje się, że nawet na jeżdżenie na deskorolkach jest paragraf. Używanie chodnika niezgodnie z jego przeznaczeniem też może być podstawą do interwencji - podpowiadają funkcjonariusze.Tylko dzieci żal...
Marzena Zemlich
.




































