Tysiąc osób do windykacji za książki
24 lutego 2012
Jeśli mieszkasz na Targówku, a w mieszkaniu masz nieoddane książki z biblioteki - strzeż się! Dybie na Ciebie windykator.
Spalona ulica Budowlana
To potworne zdjęcie. Po zabudowie ulicy Budowlanej pozostały właściwie tylko ceglane kominy, które zostały po spalonych we wrześniu 1939 roku drewnianych domach.
- To etap polubowny - mówi Aleksandra Merta, rzecznik prasowy firmy SAF Wierzytelności, która na zlecenie Biblioteki Publicznej zajmie się kwestią niezwróconych książek.
A jest co spłacać, bo według bibliotecznych wyliczeń na zwrot czeka ponad 2,5 tys. książek, a kary za ich przetrzymanie sięgają 300 tys. zł - biorąc pod uwagę, że na budowę nowych dróg w tym roku Targówek dostanie 2 mln złotych, to są to całkiem spore pieniądze. Rekordziści za książki trzymane kilka lat zapłacą po kilkaset złotych.
Jeśli zalegający z opłatami i książkami czytelnik nie zgłosi się dobrowolnie, windykatorzy zadzwonią do niego, a jeśli polubownie sprawy się nie załatwi, wtedy trafi ona na drogę sądową.
- Nasza skuteczność to ponad połowa odzyskanych książek i pieniędzy - zachwala rzeczniczka Aleksandra Merta. - W pozostałych przypadkach rozstrzygnięcie należeć będzie do sądu, bądź do biblioteki, jeśli np. okaże się, że książka została zwrócona, a system tego nie odnotował.
Firma SAF Wierzytelności podpisała z biblioteką na Targówku umowę na rok. Co z tego będzie mieć? Kilkanascie procent prowizji od zapłaconych kar. Zyskają zresztą wszyscy: biblioteki uzupełnią księgozbiory i zyskają pieniądze na ich odnowienie, windykatorzy zarobią, a czytelnicy - zwłaszcza ci zalegający - przestaną się wstydzić, że mają nieczyste sumienie i z czystą kartą będą mogli znowu korzystać z wypożyczalni.
(wt)
.




































