Taśma dobra na wszystko
23 maja 2008
Uszkodzona studzienka w wysokiej trawie to prawie pewny scenariusz wypadku. Nasz Czytelnik wezwał straż miejską, aby usunęła zagrożenie. Strażnicy zakleili studzienkę... taśmą.
Obwodnica Pragi wciąż tylko na planszach
Zakorkowana prawobrzeżna Warszawa od kilkudziesięciu lat czeka na obwodnicę prowadzącą z ronda Wiatraczna na Targówek. Choć wydano już na nią grube miliony, to wciąż nie została wbita pierwsza łopata.
Dobrze, że nie-dawno została skoszona trawa, bo inaczej w ogóle nie byłoby widać ani studzienki, ani taśmy. To miejsce aż prosi się o wypadek, a oni zlekceważyli zagrożenie - mó-wi oburzony Czytelnik "Echa".
- Faktycznie postępowanie patrolu było trochę dziwne. Jeżeli zarwana studzien-ka stanowi zagrożenie, strażnicy powinni zmusić właściciela do natychmiastowej reakcji i przypilnować momentu, kiedy niebezpieczeństwo zostanie zażegnane. Wiem, że o istniejącej sytuacji patrol powiadomił właściciela studzienki. W takim wypadku UPC ma siedem dni na poprawienie szkody. Po tym terminie strażnicy przyjadą i dokonają ponownej kontroli. Jeżeli studzienka nie będzie naprawiona, właściciel zapłaci mandat - mówi po interwencji "Echa" Agnieszka Kubicka ze straży miejskiej.
Zlekceważenie problemu ze strony patrolu straży nie jest pierwszym i jedynym tego typu przypadkiem. Często można zaobserwować sytuacje, gdy strażnicy obo-jętnie przejeżdżają obok śmieciowisk czy nieprawidłowo zaparkowanych samocho-dów. Nasuwa się więc pytanie - po co funkcjonuje straż miejska, skoro nie zauważa podstawowych, lokalnych problemów? Żeby praca strażników była doceniona przez mieszkańców, niekoniecznie muszą oni udowadniać, że są lepsi od policji. Ludzie oczekują pomocy w codziennych sprawach, z którymi sami sobie nie radzą.
APC
.




































