Ruskowy Bród: nielegalnie zasypują rów melioracyjny
16 kwietnia 2012
Czytelnicy alarmują: na Ruskowym Brodzie zasypywany jest rów melioracyjny a ciężarówki bez żadnego zezwolenia rozjeżdżają teren.
Faktycznie, infrastruktura jak pod Grunwaldem
Chodząc po wschodniej Białołęce przyjemnie jest czytać nazwy ulic. Idealnie pasuje do nich również ich stan oraz otoczenie - zupełnie, jakbyśmy byli w XV wieku.
Zasypanie kanału spowoduje zalewanie sąsiednich działek. Kanał nie jest niczyją własnością prywatną, ale dobrem wspólnym i nie może być niszczony dla indywidualnej korzyści - pisze do nas czytelniczka. Pani Ewa podkreśla, że roboty prowadzone są bez zezwolenia. - Wydział ochrony środowiska nakazał przywrócenie terenu do stanu poprzedniego, ale spowodowało to tylko zintensyfikowanie zwózki ziemi z gruzem i odpadami na tę działkę. Codziennie od kilku do kilkunastu ciężarówek z gruzem lub ziemią wysypuje je na ten teren, a spychacz spycha to również do kanału - opisuje pani Ewa.
Setki domów
Sprawdziliśmy. Obok wspomnianej działki biegnie jeden z ważniejszych rowów melioracyjnych w tej okolicy. Zdaniem radnej Agnieszki Borowskiej, podwyższenie terenu może dodatkowo osłabić jego konstrukcję, a rów ten pełni ważną funkcję - zbiera wodę z innych mniejszych rowów, odwadniających kilkanaście ulic wokół Ruskowego Brodu i setki domów. Rów odprowadza wodę do kanału Żerańskiego.
- Już w tej chwili nie jest w dobrym stanie. Obecne w okolicy bobry podkopują jego ściany i przesuwają ułożone na ścianach wzmocnienia, tzw. jumby (płyty betonowe). Rowy melioracyjne są dewastowane z wielu stron - poprzez osłabianie od góry nasypywaną ziemią, od środka poprzez zwierzynę podkopami, przez mieszkańców, którzy stawiają ogrodzenia zbyt blisko - mówi Agnieszka Borowska.
O tej sprawie od jakiegoś czasu wie urząd dzielnicy, który zlecił właścicielom działki przywrócenie terenu do poprzedniego stanu. - Wysłaliśmy pismo do właścicieli z zaleceniem udrożnienia rowu oraz zniwelowania różnicy poziomów działek poprzez usunięcie nadmiaru ziemi. Wydział ochrony środowiska planuje w przyszłym tygodniu kontrolę realizacji zaleceń i podjęcie stosownych działań - informuje Joanna Pernal-Stasińska z białołęckiego ratusza.
Rowy melioracyjne są nietykalne
Nie tylko Białołęka ma problemy z zasypywaniem przez posiadaczy działek (często deweloperów) rowów melioracyjnych. Tymczasem są one na dawnych terenach rolnych jedynym sposobem na uniknięcie podtopień i powodzi. Woda w piwnicach w Nieporęcie, Legionowie, Markach czy Białołęce wzięła się właśnie m.in. z powodu niedrożności zbudowanego przed laty systemu rowów melioracyjnych, nieodpowiedzialnie zasypywanych w ostatnich latach.
W Warszawie wielki problem z podtopieniami ma dzielnica Wawer, której władze postanowiły, że nie bedą się cackać z nieodpowiedzialnością inwestorów. Na Międzyzakładową Spółdzielnię Mieszkaniową ZWAR nałożono ostatnio karę w wysokości ponad 300 tys. zł za podwyższenie terenu. Czy władze Białołęki pójdą w ślady Wawra?
Ciężarówki też bez pozwolenia
Wschodnia Białołęka ma ograniczenia w tonażu na drogach, a właściciel działki nie uzyskał zezwolenia na przejazd ciężarówkami. - Do urzędu dzielnicy nie wpłynął wniosek o pozwolenie na przejazdy ciężarówek, jednak to policja karze za wykroczenia drogowe - mówi Pernal-Stasińska.
O sprawie poinformowaliśmy policję, która obiecała interwencję.
Anna Sadowska
.








































