Paraliż na rondzie Starzyńskiego
24 października 2011
Od 2 października "starzyniak" jest rondem turbinowym. Zmiany miały przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa pieszych. - Niestety, po ich wprowadzeniu przejechanie przez rondo w godzinach popołudniowego szczytu graniczy z cudem - skarżą się kierowcy.
Parking grozy przy przychodni na Tarchominie. Czekają aż ktoś się połamie?
Parking przylegający do przychodni przy Milenijnej na Białołęce już od dawna jest w fatalnym stanie. Popękana betonowa nawierzchnia stwarza zagrożenie i utrudnia życie pacjentom. Czy ktoś go w końcu wyremontuje?
Przejście dla pieszych na zjeździe ze skrzyżowania w stronę Białołęki
podzielono na dwa pasy ruchu, poszerzono również pas dzielący, dzięki któremu pieszy ma możliwość postoju, w przypadku nadjeżdżającego pojazdu. Przed wjazdem na skrzyżowanie kierowca musi zająć odpowiedni pas, w zależności od kierunku, w którym zamierza jechać. Pas sam poprowadzi kierowcę do konkretnego wylotu. - Nowy projekt organizacji ruchu zmniejszył o połowę punkty kolizyjne - chwalą się urzędnicy z ZDM.
Turbo idiotyzm?
Jednak kierowcy narzekają na tworzące się tam korki i obawiają się, że zmiany wcale nie wpłyną naBędzie bezpieczniej
- Każda zmiana organizacji ruchu budzi u kierowców różne odczucia - uważa Karolina Gałecka, rzeczniczka ZDM, ale podkreśla, że oprócz znaków poziomych, na rondzie są też pionowe i one jasno określają jak jechać. - Większość kierowców nie zwraca uwagi na zmianę organizacji ruchu. Zdarza się, że w miejscach, gdzie obowiązują nowe zasady, początkowo dochodzi do większej liczby kolizji, bo kierowcy przyzwyczajeni do trasy, którą często znają na pamięć, jeżdżą po prostu na oślep - twierdzą urzędnicy. Rzeczniczka podkreśla, że rondo Starzyńskiego jest trzecim rondem turbinowym w Warszawie (pierwsze dwa to Marsa i Radosława, które się sprawdzają) i dodaje, że takie ronda w Szwecji czy Holandii są normą.Marzena Zemlich
.









































