REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Targówek

Historia

 

"Nie męcz się". Rondo Żaba 80 lat temu

  2 marca 2017

"Nie męcz się". Rondo Żaba 80 lat temu
źródło: po lewej - Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-U-6911, po prawej - tustolica.pl

Skrzyżowanie Wincentego i Odrowąża z pozoru zmieniło się nie do poznania. Niektóre zjawiska są jednak ponadczasowe.

REKLAMA

Jest rok 1936. Targówek już od dwudziestu lat jest oficjalnie częścią Warszawy, ale warszawiacy z lewego brzegu Wisły wciąż traktują osiedle jak dalekie przedmieście, leżące gdzieś za linią kolejową. Wkrótce jednak i ono zostanie wchłonięte przez rosnącą metropolię, mającą już 1,2 mln mieszkańców (w tym ponad 300 tys. Żydów). Jeśli warszawiacy spodziewają się jakiejś wojny, to raczej z Czechosłowacją, niż Niemcami i ZSRR. W takich właśnie realiach wykonano to zachwycające jakością zdjęcie. Odgadnięcie, że wykonano je na skrzyżowaniu Wincentego i Odrowąża, nie jest proste. Co się zmieniło, a co pozostało na miejscu?

Kolej dzieli ludzi

W 1936 roku otaczająca Śródmieście i Pragę linia kolejowa (tzw. obwodowa), miała już 60 lat. Powstała jeszcze w czasach zaboru rosyjskiego i pełniła nie tylko funkcję transportową, ale też militarną. W razie wybuchu kolejnego powstania Rosjanie mogli ustawić na nasypie pancerny, uzbrojony pociąg, który pomógłby w pacyfikacji Warszawy. Na co dzień linia służyła jednak normalnemu ruchowi pociągów i - tak jak dziś - stanowiła granicę między Pragą a Targówkiem. Dopiero po przekroczeniu tej linii mieszkańcy Targówka znajdowali się na Pradze, zaś po przedostaniu się za Wisłę - we "właściwej" Warszawie. Steoreotypy o młodszych stażem dzielnicach były zawsze.

Dryndą lub bicyklem

Dziś obok cmentarza żydowskiego biegnie jedna linia tramwajowa, ale przed wojną były dwie. Szyny na Odrowąża istniały już w latach 20. Te na Wincentego były nowiutkie, bo "drynda" kursowała po nich zaledwie od końca 1933 roku do pętli "Cmentarz Bródnowski", znajdującej się w pobliżu kościoła. Podział na jezdnię i torowisko nie obowiązywał, krawężniki były wysokie a chodniki - wąskie. Na zdjęciu, w oddali, widać nawet rowerzystę, jadącego po brukowanej nawierzchni. Biorąc pod uwagę, że używano wtedy w zasadzie wyłącznie rowerów podobnych do "holendrów", ze słabą amortyzacją, jazda rowerem musiała być mało wygodna. A jednak wiele osób z nich korzystało. Zazwyczaj nie z zamiłowania do ekologii, ale z biedy.

Benzyna wiecznie żywa

Jednym z symboli luksusu był samochód, a bez wątpienia najbardziej znanym autem w Warszawie był pancerny Cadillac 355, kupiony w roku 1935 dla marsz. Józefa Piłsudskiego. Na ulicach można było spotkać te same marki, co dziś: Ford, BMW, Skoda, Mercedes... Na przedwojennej fotografii z Targówka nieźle widać skalę motoryzacji: na dwa auta przypadają trzy wozy drabiniaste. Jest też stacja benzynowa, której identyfikacja może być poważnym problemem. To budka z napisem "Standard Nobel", stojąca tam, gdzie współczesna stacja! Z tej perspektywy nie widać "węża" i "pistoletu", ale widać słup, na którym były zawieszone. Firma Standard Nobel zajmowała się wówczas wydobyciem ropy naftowej, sprzedażą płynów do mycia aut, past do szorowania podłóg... i właśnie sprzedażą benzyny.

"Nie męcz się"

Zarówno za stacją benzynową, jak i po drugiej stronie Wincentego rósł las krzyży i nagrobków. Były to oczywiście zakłady kamieniarskie, tradycyjnie działające w pobliżu cmentarzy. Sąsiadowały one z gęstą, drewnianą zabudową Targówka, pamiątką po której jest ostatni zachowany dom przy Biruty. Zmierzając na przystanek tramwajowy mieszkańcy drewniaków mijali typowy dla Warszawy słup ogłoszeniowy, na którym zimą roku 1935 wisiała akurat reklama proszku do prania: "Nie męcz się, Radion sam pierze".

Dominik Gadomski
historyk, redaktor portalu tustolica.pl

 

Komentarze (3)

 cycu

03.03.2017 22:49

Ale to były piękne czasy, nie było korków, nikt się nigdzie nie spieszył ....
Porównajcie sobie oba zdjęcia i sami oceńcie, która Warszawa była piękniejsza, a właściwie Praga.

# Rolnik ze Zbawixa

06.03.2017 21:19

Na fotografii nie ma wozów drabiniastych! Widoczne są zwykłe wozy konne, z burtami skrzyni ładunkowej wykonanymi z szerokich desek opartych na kłonicach. Wozy drabiniaste mają boki w formie drabin, również opartych na kłonicach. Służą do przewożenia słomy i siana, więc w mieście bywały rzadko spotykane.

# gryzli

11.04.2017 21:03

Dokładnie po prostu furmanka, które spełniały w owym czasie rolę samochodów dostawczych, a po II wojnie
światowej również jako komunikacja miejska w początkowym okresie.
Służyły w Warszawie do końca lat 80 uw.

REKLAMA

więcej na forum

REKLAMA

REKLAMA

Najnowsze informacje

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Najchętniej czytane na TuTargówek

Artykuły partnerskie

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Kup bilet

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Znajdź swoje wakacje
Powyższe treści pochodzą z serwisu Wakacje.pl    Stanowią one własność prawnie chronioną należącą do Wakacje.pl S.A. i/lub jej partnerów.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Polecamy w naszym pasażu

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA