Na pętli z włączonym silnikiem. "Jak zgaszę, to już nie zapalę"
16 listopada 2015
Dlaczego niektóre autobusy, stojące na pętli na Tarchominie, mają włączony silnik?
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
Jedną obsługują zazwyczaj autobusy brudne, drugą - autobusy przeważnie czyste. Mieszkający w pobliżu czytelnik zauważył, że niektóre pojazdy stoją na pętli z włączonym silnikiem, zanieczyszczając powietrze spalinami.
- Spytałem kierowcę, dlaczego on ma włączony silnik, a autobus przed nim stoi wyłączony - relacjonuje czytelnik. - Powiedział, że tamten jest od innego przewoźnika i ma lepszy wóz, a on, jak zgasi silnik, to już nie zapali...
- Kierowcy nie powinni oczekiwać na odjazd z pętli z włączonym silnikiem - przyznaje Magdalena Potocka, rzeczniczka Zarządu Transportu Miejskiego. - Zabrania tego przede wszystkim kodeks drogowy. Dodatkowo w umowach pomiędzy ZTM a przewoźnikami znajduje się zapis o wykroczeniu służbowym za postój z włączonym silnikiem. Za wykroczenia naliczamy kary.
Kierowcom i przewoźnikom przypominamy: za nadmierną emisję spalin należy się mandat w wysokości do 300 zł.
Dominik Gadomski
.





































