Minusy dla Senatu, plus dla Mongoła
14 maja 2012
Senat się ostatnio nie popisał. I to dwukrotnie. Jedna wpadkę zaliczył za sprawą większości senatorów, druga miała jednego bohatera, a raczej antybohatera. Obie są jednak bardzo przykre.
Warszawa rozwija SCT, gdy na Zachodzie ograniczają podobne strefy
Podczas gdy część państw Europy ogranicza lub wycofuje strefy niskoemisyjne, Warszawa konsekwentnie rozwija Strefę Czystego Transportu. Krytycy przekonują, że rozwiązanie najbardziej uderzy w mniej zamożnych mieszkańców i małe firmy.
Szkopuł w tym, że według zgodnej opinii sejmowych i senackich legislatorów ustawa jest bublem prawnym. Po pierwsze, o sprawach lotnictwa cywilnego mówi w Polsce Prawo lotnicze. Zatem należałoby znowelizować Prawo lotnicze, albo uchwalić tzw. specustawę. W dodatku nowelizacja jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej, nie ma okresu vacatio legis, a nowe przepisy pozostaną w systemie prawnym również po Euro 2012. By je skutecznie wyeliminować, trzeba będzie ponownie uruchomić procedurę legislacyjną.
Podstawową rolą Senatu jest naprawianie błędów Sejmu, troska o dobre, precyzyjne, zgodne z techniką legislacyjną prawo. Niestety, większość senacka uznała, że na poprawki nie ma czasu, bo mistrzostwa tuż, tuż, a towarzystwa lotnicze muszą się przygotować do nowych regulacji. A że regulacje są, zdaniem prawników, w dużym stopniu niejasne, niedokładne i pozostawiają zbyt daleko idącą swobodę interpretacyjną? No cóż. Jak powiedział w trakcie debaty senator Stanisław Kogut, zasady procesu legislacyjnego powinny być przestrzegane, ale piłka to jest sport narodowy Rzeczypospolitej, (więc jest ważniejsza? - M.B.), a na Euro 2012 musimy zarobić.
Właśnie senator Kogut jest wspomnianym wyżej antybohaterem. Pewnie większość czytelników widziała w telewizji lub w internecie jego zachowanie podczas meczu Kolejarza Stróże, którego jest wiceprezesem, z GKS Katowice. Okrzyki: Sędzia ty dziadygo. Za co szmaciarzu, dajesz kartkę? Ty gnoju, ty idioto, ty matole. Szkoda na mecze przychodzić, jak taki idiota sędziuje. Kretynie, do budy wejdź. Ty Mongole! - należały do tych łagodniejszych. Inne musiałbym wykropkować. Kibice GKS zestawili je z jego wcześniejszymi wypowiedziami m.in. dla TV Trwam: Jako katolik mam przykazanie miłości. Nie chcę nikogo obrazić, bo dla mnie człowiek to jest świętość. Polak do Polaka nie może zionąć taką nienawiścią. Parlamentarzystami powinni być ludzie o ogromnych autorytetach. Bo jeżeli my będziemy do takich sytuacji dopuszczać, to jakie autorytety będzie miała młodzież. Żadnych.
Medycyna nazywa takie przypadki pomrocznością jasną, albo rozdwojeniem jaźni, a lud po prostu obłudą. Nie jestem pewien, czy da się to wyleczyć, bo jak widać senator nie traci dobrego samopoczucia.
Ciekaw jestem, czym się zakończyło jego spotkanie z Bilguunem Ariunbaatarem, znanym z telewizji satyrykiem i dziennikarzem pochodzenia mongolskiego, który pojawił się w Senacie, bo jak powiedział, wezwanie "Ty Mongole" uznał za zaproszenie. Stawiłem się i czekam - tłumaczył rozbawionym dziennikarzom.
Marek Borowski
senator z Pragi i Targówka, były marszałek Sejmu (2001-2004), wicepremier (1993-1994) i poseł (1991-2011)














































