Gdzie chowamy narkotyki?
4 lipca 2008
W rurach, ziemi, ustach, filiżance. Pomysłowość mieszkańców Woli, którzy próbują przekonać policję, że nie mają nic wspólnego z narkotykami, sięga zenitu.
30-letni Grzegorz G.
Bielany miały słonia, a Wola - żyrafę
Blaszana figura słonia była znakiem rozpoznawczym Bielan przez długie lata. Na Woli zaś żyła sobie żyrafa. Słonia nie ma, za to długoszyje zwierzę, choć się przemieszcza po dzielnicy, ma się całkiem nieźle.
wychodził z budynku trzymając swoje 3-letnie dziecko za rączkę. Wtedy zobaczył po-licjantów. Błyskawicznie włożył do ust zawiniątko, które trzymał w drugiej ręce. Funkcjonariusze z tru-dem udaremnili mu połknięcie działki heroiny. Dziec-ko trafiło pod opiekę mamy, a policjanci postanowili przeszukać mieszkanie. Policyjny pies tropiący Toni ruszył po schodach na poszukiwania. Już po kilku-nastu sekundach zatrzymał się przy jednej ze ścian, podniósł łeb i zaczął szczekać, wskazując wyraźnie na gazowe rury, skąd funkcjonariusze wyciągnęli papierową paczuszkę z dwu-dziestoma zwiniętymi sreberkami z heroiną. Kolejne miejsce wskazane przez pies-ka to jeden ze schodków wiodących na górne piętra. Po odsunięciu prowizorycznie zamocowanej deski, policjanci odkryli skrytkę z pustymi papierkami służącymi do pakowania działek narkotyków.
Inny mieszkaniec Woli uciekając przed policją w okolicy ulicy Deotymy rzucił się na kolana i rozpaczliwie próbował zakopać pięć działek marihuany. W mieszka-niu 20-letniego Grzegorza B. policjanci zabezpieczyli siedem torebek z amfetaminą. Wezwany na miejsce policyjny pies znalazł kolejne dwa woreczki z marihuaną, które mężczyzna ukrył w filiżance, na regale.
Młodzi ludzie z narkotykami to codzienność wolskich kryminalnych. Często nie zdają oni sobie sprawy, że za posiadanie marihuany grożą nawet trzy lata więzie-nia.
cehadeiwu
na podstawie informacji policji











































