Dieta za wagary
18 marca 2005
Piastujący mandat radnego powiatowego za każdą sesję, w której uczestniczą otrzymują dietę w wysokości 650 złotych. W 2004 roku z kasy powiatu poszło na diety ponad 200 tysięcy złotych. Na lutowej sesji pojawił się postulat, by ograniczyć te wydatki, a jednocześnie zdyscyplinować radnych.
Sąd kwestionuje kamery na rondzie w Jabłonnie
- Wygrałam sprawę w sądzie w sprawie ronda w Jabłonnie - napisała pani Agata na facebookowej grupie dla mieszkańców Legionowa. O co chodzi?
W efekcie czasem pod koniec sesji liczba radnych bardzo się różni od liczby radnych, którzy byli na początku sesji. Bywa że rada powiatu nie może podejmować decyzji, bo nie ma wystarczającej liczby radnych. Radny Słomczyński zaproponował, by radni podpisywali listę obecności dwa razy - na początku i na końcu sesji, a ci radni którzy wyszli przed końcem obrad otrzymywaliby połowę diety.
Pomysł nie wszystkim radnym przypadł do gustu, a część oburzył. Pojawiły się głosy, że łatwo formułę podwójnego podpisu obejść, że wystarczy być na początku i na końcu sesji, a nie być obecnym w środku. Jedna z radnych skomentowała wniosek Słomczyńskiego, że radni sami decydują o swoim uczestnictwie w sesji i nikt nie może w to ingerować.
Innego zdania jest jedna z legionowianek. - Pomysł radnego o podwójnych podpisach, to powinien być początek zmian. Skoro radni "wagarują" to obecność powinna być sprawdzana bardzo często, może przy każdym głosowaniu, może co jakiś wyznaczony czas. Radni, którzy opuszczają sesję, lekceważą swoich wyborców, a nas, wszystkich mieszkańców powiatu, oszukują.
aski
.








































