Zamówienia, słucham
23 listopada 2002
Zazwyczaj telefonując do urzędu i chcąc załatwić jakąś sprawę natykamy się na anonimowych rozmówców. Wiemy oczywiście do jakiego wydziału czy referatu dzwonimy, ale już zupełnie nie orientujemy się z kim mamy przyjemność rozmawiać.
Poznajecie to miejsce na Bródnie? Tu czas się zatrzymał
Kiedyś tak wyglądała większość ulic Nowego Bródna, ale w latach 70. XX wieku powstało tu wielkie blokowisko i po przedwojennych klimatach zostało tylko parę zaułków. Jeden z nich to ulica Łąkocińska.
Nie jestem natomiast pewien czy wszyscy stosują się do tej zasady - powiedział nam rzecznik Pragi Północ Henryk Lubański.
Spieszymy wyjaśnić, że rozumowanie rzecznika jest prawidłowe, ale niestety idealistyczne. Wykonaliśmy kilka telefonów do różnych wydziałów północnopraskiego urzędu i zazwyczaj w słuchawce słychać było jedynie "proszę" lub "słucham". Ani razu nikt się nie przedstawił. Raz natomiast padło następujące zdanie: "Zamówienia publiczne, słucham". Raczej nikt nie nazywa się Zamówienia Publiczne (swoją drogą ciekawe, co mogłoby być imieniem, a co nazwiskiem w tym zestawie słów). Jest to po prostu nazwa jednego z wydziałów urzędu. To już jednak było nam wiadome z książki telefonicznej. Nie wzbogaciliśmy więc swojej wiedzy.
Przedstawianie się jest istotne nie tylko z powodów nazwijmy to kulturowych, chociaż to również. Chodzi po prostu o to, by kojarzyć z kim rozmawialiśmy i wiedzieć nie tylko, co nam powiedziano, ale również kto to powiedział. Będziemy wiedzieli, kto personalnie udzielił nam informacji lub też kto zajmie się naszą sprawą.
Grzegorz Ciesielski
.





































