Zakrwawiony mężczyzna siedział na chodniku. Strażnicy ruszyli z pomocą
wczoraj
Kilka minut przed 23 strażnicy miejscy otrzymali wezwanie do mężczyzny leżącego na przystanku przy ulicy Kijowskiej. Na miejscu zobaczyli zakrwawionego człowieka, któremu trzeba było udzielić pomocy i wezwać pogotowie.
We wtorek, 1 września, kilka minut przed godz. 23 strażnicy z VI Oddziału Terenowego otrzymali wezwanie do leżącego mężczyzny na przystanku przy ulicy Kijowskiej. Na miejscu okazało się, że interwencja będzie poważniejsza, niż mogło się początkowo wydawać.
Zakrwawiony mężczyzna potrzebował pomocy
- Mężczyzna siedział na chodniku, obok wiaty przystankowej. Jego twarz była cała zakrwawiona, a chodnik wokół niego pokrywały plamy krwi. Natychmiast przystąpiliśmy do działania - relacjonuje jeden ze strażników biorących udział w interwencji.
Funkcjonariusze szybko oczyścili twarz mężczyzny. Wtedy okazało się, że źródłem krwawienia jest głęboko rozcięty łuk brwiowy. Strażnicy opatrzyli ranę i wezwali na miejsce pogotowie.
Nie chciał jechać do szpitala
- Nie udało nam się ustalić, w jaki sposób doszło do powstania rany. Mężczyzna początkowo nie chciał również, aby ratownicy zabrali go do szpitala. Twierdził, że sam sobie poradzi - mówi strażnik.
Ostatecznie funkcjonariuszom udało się przekonać mężczyznę, by skorzystał z pomocy medycznej. Został zabrany przez zespół ratownictwa medycznego do Szpitala Praskiego.
Strażnicy miejscy mają uprawnienia ratownicze
W warszawskiej Straży Miejskiej służy ponad 150 funkcjonariuszek i funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. W większości radiowozów patrolujących miasto znajduje się również defibrylator AED.
Red

































