Kierowcy kontra aktywiści. Spór o buspasy, słupkozę i zwężanie ulic narasta
dzisiaj, 16:56
W Warszawie narasta konflikt dotyczący polityki transportowej. Jedni domagają się dalszego uprzywilejowania komunikacji miejskiej i rowerowej, inni czują się coraz bardziej marginalizowani. Spór między ratuszem i aktywistami miejskimi a kierowcami staje się coraz bardziej odczuwalny.
Nasz czytelnik przesłał nam zdjęcia, które ilustrują, jak "słupkoza" utrudnia codzienność osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. - Wracaliśmy z przychodni na Targówku. Jeździłem z mamą ponad pół godziny po Powiślu w poszukiwaniu miejsca. Wszystkie niebieskie koperty są tu zwykle całymi dniami zajęte. W końcu gdzieś się wcisnąłem. W czasach "przedsłukowych" wjechałbym na chwilę metr do przodu na chodnik i bez problemów przeniósł mamę z przedniego siedzenia na wózek. Słupki powodują, że oprócz bezwładnej chorej matki, mam niespełna pół metra między samochodami, żeby sobie poradzić - opisuje. - Warszawa stała się miastem nie do życia.
Rozwój infrastruktury w stolicy od lat opiera się na jasno określonych założeniach. Jak wskazuje projekt Strategii rozwoju Warszawy 2040+, priorytetem jest transport zbiorowy, ruch pieszy i rowerowy. W praktyce oznacza to m.in. powstawanie buspasów, zwężanie jezdni, ograniczanie liczby miejsc parkingowych i wszechobecne słupki.
Jednym z przykładów jest zmiana organizacji ruchu przy ul. Słomińskiego. Po modernizacji torowiska wprowadzono zakaz skrętu w lewo, co dla części mieszkańców oznacza konieczność nadrabiania drogi i stania w korkach. - Wprowadzenie zakazu skrętu w lewo wpisuje się w politykę rozwoju miasta - informują krótko urzędnicy.
Zwężanie ulic i buspasy budzą sprzeciw kierowców
Dla wielu kierowców zmiany oznaczają realne utrudnienia w codziennym funkcjonowaniu. Wskazują oni na likwidację pasów ruchu, rozbudowę infrastruktury zielonej czy tzw. "słupkozę", czyli montowanie słupków ograniczających parkowanie. W ich ocenie prowadzi to do wydłużenia czasu przejazdu, zbyt długie poszukiwanie wolnych miejsc do zaparkowania, których ubywa w zastraszającym tempie, większych korków i problemów z dojazdem do domów czy placówek medycznych (zakazy parkowania i słupki wokół przychodni).
- Problem w tym, że na politykę mobilności w Warszawie za duży mają wpływ przeważnie ludzie młodzi, zdrowi i aktywni, często jeszcze bezdzietni, żyjący w niewielkich, ale wygodnych mieszkankach z dala od swoich rodziców, których nie muszą wozić w różnych sprawach po Warszawie. Z potrzebą wyjścia do lekarza, z potrzebą szybkiego dotarcia na specjalistyczne badania do jednago, a innym razem jeszcze innego szpitala, z potrzebą bezproblemowego zaparkowania blisko kliniki, w której odbywa się rehabilitacja - mówi nam jeden z mieszkańców.
Mieszkańcy: "zamieniliście nasze życie w piekło"
Bardzo stanowczo do przedstawicieli ratusza zwrócił się zmotoryzowany mieszkaniec, który pojawił się na konsultacjach społecznych Strategii rozwoju Warszawy 2040+. Pytanie tylko, czy któryś z urzędników wsłucha się w takie głosy?
- To nie jest tak, że my tu sobie mieszkamy, a wy mieszkacie gdzieś indziej, bo to wy (urzędnicy) urządzacie nasze życie. Ja jestem ze Stegien i zamieniliście nasze życie w piekło. Nie można dojechać do własnego mieszkania ani do pracy. Tylko dlatego, że postanowiliście sobie zrobić dodatkowe pasy tramwajowe, pasy zieleni pomiędzy tramwajami i tak dalej i tak dalej. Póki co, to sugerujecie Państwo wszędzie na piechotę, to teraz ja muszę wziąć moją starą, schorowaną matkę i ojca zabrać na barana i autobusem zawieźć do szpitala? Absurd - mówił jeden z uczestników spotkania.
Dla sporej części mieszkańców zmiany są symbolem oderwania decydentów od codziennych problemów warszawiaków. Ta grupa rośnie dziś w siłę i daje o sobie znać, jak niegdyś Masa Krytyczna, od której zaczęła się rowerowa rewolucja stolicy.
Aktywiści chcą więcej buspasów i ograniczeń dla aut
Z kolei organizacje miejskie i aktywiści wskazują, że bez zdecydowanych działań komunikacja publiczna będzie tracić pasażerów. Według przedstawianych danych w 2025 roku liczba podróży Warszawskim Transportem Publicznym spadła o ok. 24 mln względem roku poprzedniego. Przyczyną mają być m.in. opóźnienia autobusów stojących w korkach. Receptą, według aktywistów, jest dalsze wydzielanie buspasów i ograniczanie ruchu samochodowego.
Spór o przyszłość transportu w Warszawie
Eksperci i mieszkańcy zwracają jednak uwagę, że problem jest bardziej złożony. Wskazują m.in. na niedobór kierowców autobusów, niewystarczającą częstotliwość kursów czy słabą dostępność komunikacji na obrzeżach miasta. Dla wielu mieszkańców samochód wciąż pozostaje jedyną realną opcją transportu. Spór o kierunek rozwoju Warszawy trwa i nic nie wskazuje na to, by szybko się zakończył.
DB





































