Po co światła na Prostej?
29 stycznia 2013
Skrzyżowanie Prostej i Żelaznej od dwóch lat nie jest aktywne, a sygnalizacja świetlna działa. - Po co to? Mało mamy świateł? Stoją tam, gdzie są zupełnie niepotrzebne. A przecież to kosztuje - oburzają się kierowcy. - To dla bezpieczeństwa pieszych - wyjaśnia rzeczniczka ZDM Karolina Gałecka.
Metamorfoza Jana Pawła II. Ratusz stawia na rowery i zieleń
Zarząd Dróg Miejskich rozstrzyga przetarg na budowę drogi rowerowej między rondem ONZ a aleją "Solidarności". W ramach inwestycji powstanie blisko kilometr nowej trasy i trzy parki kieszonkowe. Posadzonych zostanie niemal 100 nowych drzew. Dzięki temu aleja Jana Pawła II zyska bardziej zielony i przyjazny charakter.
Prostą nic nie przejeżdża i tak będzie jeszcze co najmniej do 2015 roku. Z Żelaznej nie można w nią skręcić. Trzeba co chwila się zatrzymywać, co jest bardzo denerwujące - wypowiada się jeden z naszych czytelników.
Oburzenie
ZDM sygnalizację na skrzyżowaniu Prostej i Żelaznej tłumaczy bezpieczeństwem pieszych. - Skrzyżowanie Żelaznej i Prostej zawsze było ruchliwe i to zdecydowało, że od dawna stoi tam sygnalizacja świetlna. W tym miejscu trzeba uważać na pieszych, którzy chcą przejść z jednej strony Żelaznej na drugą. To praktycznie centrum, a więc nie miejsce, gdzie można pędzić z prędkością powyżej 80 km/h. Oczywiście stosujemy też inne metody spowalniania ruchu. W ubiegłym roku na Stawki ustawiliśmy próg. Jego zamontowanie kosztowało 14 tys. zł. Ustawienie nowej sygnalizacji świetlnej to koszt 2-3 mln. Natomiast demontaż świateł i ustawianie innych środków spowalniających typu progi, nastawki czy azyle nie ma sensu, bo utrzymanie sygnalizacji kosztuje znacznie mniej niż położenie np. progu. Uznajmy, że utrzymanie obecnego stanu rzeczy ma sens. A kierowcom zawsze się spieszy - tłumaczy Karolina Gałecka.
mac
.













































