Nadchodzi koniec rozlewiska na Juranda
2 listopada 2012
Mieszkańcy Juranda ze Spychowa i kierowcy jeżdżący tą ulicą w końcu odetchną z ulgą, bo zostanie na niej wybudowane odwodnienie.
- Po ostatnich deszczach było tu jedno wielkie jezioro.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Aż się bałem jechać samochodem, bo to bardzo ryzykowne. Jak można zaniedbać tak ważną sprawę jak kanalizacja deszczowa czy odwodnienie? - zastanawia się mieszkaniec Juradna ze Spychowa.
Mieszkańcy poprosili o pomoc w tej sprawie radnych, m.in Agnieszkę Borowską i Waldemara Roszaka, którzy podkreślają, że problem dotyczy wielu dróg w dzielnicy.
- Nie ma odwodnienia, więc woda opadowa musi być rozsączana wyłącznie na poboczach. Przy ważniejszych drogach wybiera się ziemię i pustą przestrzeń wypełnia się tłuczniem, co pozwala zgromadzić więcej wody. Szczególnie dotkliwy problem dotyczy jednak miejsc z największym obniżeniem terenu, w które spływa woda z całej okolicy. Praktycznie jedynym rozwiązaniem jest budowa tzw. studni chłonnych, które mogą w szybkim czasie zgromadzić bardzo znaczne ilości wody opadowej pod ziemią i stopniowo rozsączać ją w dłuższym okresie. O skuteczności tej metody mogą się przekonać wszyscy, odwiedzając okolice Szkoły Podstawowej nr 231, gdzie jakiś czas temu zrealizowaliśmy taką właśnie inwestycję. W czasie nawet największych opadów woda deszczowa szybko i w całości znika pod ziemią - mówi radny Roszak.
Rozlewisko na Juranda
Radny podkreśla też, że budowa studni chłonnych na wschodniej Białołęce napotyka wiele problemów technicznych. Kluczowym jest bardzo wysoki poziom wód gruntowych - nierzadko już półtora metra pod powierzchnią ziemi.
Jednym z miejsc, gdzie jest bardzo wysoki poziom wód gruntowych, są właśnie okolice skrzyżowania ulicy Juranda ze Spychowa i Kamykowej. Po każdym większym deszczu tworzy się tu nie kałuża a rozlewisko - nierzadko o długości nawet 100 m i głębokości 20 cm. To najniższy punkt w okolicy. Woda zajmuje całą szerokość jezdni. Zalana jest także pobliska zatoka autobusowa.
- Po każdym deszczu kierowcy mają spory problem z pokonaniem, a raczej przypłynięciem tego odcinka drogi. Wjeżdżają na chodnik, co jest wielkim zagrożeniem dla pieszych. Na szczęście wreszcie budujemy w tym miejscu pełne odwodnienie. Będzie to zespół pięciu studni chłonnych, każda o średnicy dwóch metrów. Przejmą one całość wody opadowej - zapewnia radny.
Ochrona środowiska zabrania bezpośredniego odprowadzania brudnej wody deszczowej z ulic pod ziemię. Studnie chłonne będą więc zaopatrzone w tzw. separatory zanieczyszczeń, których filtry będą regularnie wymieniane.
Koszt: ponad 100 tys.
Przetarg na tę inwestycję zostanie ogłoszony na dniach. Studnie będą wykonane jeszcze przed nadchodzącą zimą - przynajmniej taki jest plan, bo śnieg i mróz w październiku nieco wszystkich zaskoczył. Wartość kosztorysowa inwestycji to ok. 122 tys. zł.
- Można więc mieć nadzieję, że kierowcy będą wkrótce mogli zapomnieć o problemach z przejazdem w czasie deszczu po ulicy Juranda ze Spychowa - mówi zadowolony Waldemar Roszak.
Anna Sadowska
.








































