Lekarz złodziej
3 listopada 2006
Lekarz podczas badań w gabinecie okradał swoje pacjentki. Jedna z nich szybko zorientowała się, gdzie straciła portfel i wezwała policjantów. Funkcjonariusze znaleźli w gabinecie za szafą dwa portfele.
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Kiedy leżała na brzuchu usłyszała dźwięk otwieranego zamka. Zignorowała jednak ten fakt i po badaniu opuściła gabinet. Po chwili zorientowała się, że zamek w jej torebce jest otwarty do połowy i nie ma w niej portfela z pieniędzmi, dokumentami i kartami bankowymi. Natychmiast zadzwoniła na policję. Policjanci wraz z pokrzywdzoną poczekali aż gabinet Igora J. opuści inna pacjentka i weszli do środka. Mężczyzna kategorycznie zaprzeczał, żeby miał związek z kradzieżą. Za szafą jednak funkcjo-nariusze znaleźli dwa portfele, w tym jeden należący do pokrzywdzonej. Drugi też należał do pacjentki Igora J. Policjanci szybko poinformowali kobietę, że został odzyskany jej portfel. Była mile zaskoczona, a jednocześnie zdziwiona, że swoją własność utraciła w gabinecie. Lekarz nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Policja zarzuca mu kradzież.
Cehadeiwu
na podstawie informacji policji









































