Kronika policyjna
25 czerwca 2010
Zaatakował kontrolera. Bo się spóźniła. Złodziej cudem uniknął śmierci. Najadł się... wstydu. Zdobywała zaufanie i kradła. Wpadł w szał. Jestem zawsze agresywny po alkoholu.
Zaatakował kontrolera
Tunel na Prymasa rozgrzebany przez kolejne miesiące
Prowadzony przez PKP Polskie Linie Kolejowe remont tunelu trasy Prymasa Tysiąclecia miał trwać do grudnia. Mamy kwiecień i dostajemy tylko zapowiedzi nowych utrudnień.
Na prośbę o okazanie biletu odpowiedział kontrolerowi, że... go zabije.
Ariel W. podróżował tramwajem bez ważnego biletu. Miał pecha, bowiem do pojazdu wszedł kon-troler. Na jego widok chłopak dostał białej gorączki, co było widać i w czasie okazywania dokumentów. Nastolatek był bardzo agresywny, groził kontrolerowi pozbawieniem życia i zdrowia. W pewnym momencie zaczął wyrywać z jego rąk swój dokument. Gdy mu się to nie udało, uciekł z przystanku. Kontroler natychmiast powiadomił o tym wol-ską komendę. Przybyli na miejsce mundurowi zatrzymali krewkiego podróżnego w niedalekiej okolicy. 19-latek za swoje wybryki zostanie wkrótce odpowiednio na-grodzony.
Bo się spóźniła
Złodziej cudem uniknął śmierci
Trzej panowie dotkliwie odczuli brak gotówki. Okazja do jej zdobycia właściwie na-darzyła się sama. Rozmyślając na ławeczce przypatrywali się od niechcenia stoją-cemu naprzeciwko budynkowi i wtedy dostali olśnienia - nowe kable elektryczne układane w remontowanym domu aż prosiły się o ich zagospodarowanie. Piąta rano wydała się odpowiednią porą do wdrożenia tego pomysłu w czyn. Zostali jednak zauważeni przez właściciela, a na widok policjantów rzucili się do ucieczki. Jeden z nich, 20-letni Maksim, został zatrzymany. Jak się okazało, był już znany policjan-tom. Z zeznań pokrzywdzonego wynikało, że łupem sprawców padło 40 metrów kabla elektrycznego wraz z trójnikiem i dwiema wtyczkami. Wartość strat wycenio-no na kwotę około 500 złotych. Z relacji świadków zdarzenia wynika, że mogło dojść do tragedii. Prawdopodobnie jeden ze złodziei w czasie przecinania kabla zo-stał porażony prądem.Najadł się... wstydu
28-letni Łukasz W. kręcił się po jednym ze sklepów na Woli. Wzbudzał podejrzenie personelu sklepu, gdyż jego niezdecydowanie w wyborze zakupów trwało dość dłu-go. Wkładał do koszyka towary, następnie umieszczał je z powrotem na półkach. Wreszcie z pustym koszykiem udał się do wyjścia. Kontrola ochrony potwierdziła przypuszczenia pracowników - ukradł czternaście zup w proszku. Policja ustaliła tożsamość głodnego klienta. 28-letni Łukasz W. został ukarany stuzłotowym man-datem karnym. Zupki wróciły na półkę.Zdobywała zaufanie i kradła
Zaczęło się od przywłaszczenia pieniędzy, które 26-latka otrzymała od współloka-torki na opłacenie stancji. Kilka dni potem ukradła jej laptop wraz z akcesoriami i zniknęła z mieszkania. Kiedy skończyły się pieniądze, kobieta zatrudniła się w skle-pie. Pracowała w nim przez tydzień, a następnie ukradła z kasy trzy tysiące złotych i zniknęła. Właściciel sklepu zgłosił ten incydent policji. Po kilku miesiącach poszu-kiwań zatrzymano ją na kolejnej próbie kradzieży. Usłyszała trzy zarzuty. Wkrótce sprawa trafi do sądu.Wpadł w szał
Na jednym z wolskich parkingów grupka ludzi goniła uciekającego mężczyznę. Przechodzący policjanci zainteresowali się tym zdarzeniem i postanowili pomóc. Szybko okazało się, że to Sławomir P. jest powodem całego zamieszania. Wyszło na jaw, że w mieszkaniu siostry pokłócił się z matką i rzucił w nią stolikiem do sprzętu RTV, zniszczył telewizor LCD i kino domowe, po czym uciekł. Straty oce-niono na 3 tys. zł. Wyrodny syn zwiał z domu siostry, ale od odpowiedzialności nie ucieknie.Jestem zawsze agresywny po alkoholu
Krzysztof K. miał dobrze w czubie, kiedy wyszedł z imienin kolegi. Postanowił od-począć w domu, więc wsiadł do autobusu. Gdy zorientował się, że oddala się od miejsca zamieszkania, wysiadł na najbliższym przystanku, a swoją złość wyładował na stojącym w pobliżu oplu. Właścicielka auta widziała wszystko z balkonu, dlatego natychmiast powiadomiła o tym wolską komendę. Złośnik został zatrzymany, ale w czasie interwencji ubliżał policjantom i straszył ich, powołując się na koneksje w policji. 48-latek został przewieziony do izby wytrzeźwień. - Po alkoholu zawsze jes-tem agresywny - tłumaczył się. Faktycznie - po wytrzeźwieniu, łagodny jak bara-nek, czeka na dalsze postępowanie. Na wszelki wypadek - w areszcie.jk
na podstawie informacji policji











































