Jak za dawnych lat
9 lutego 2007
Legionowskie seanse niemego kina z muzyką na żywo to ewenement. Miłośnicy niemego kina nieczęsto mają okazję oglądać swoje ulubione filmy na dużym ekranie, z akompaniamentem tappera.
Gajewska pobiła Grabca. Zaskakujący wynik Trzaskowskiego
W wianuszku okołowarszawskim Koalicja Obywatelska o zaledwie 3,5 punktów procentowych wygrała z PiS. Co ciekawe Kinga Gajewska bije na głowę swojego partyjnego kolegę i rzecznika PO Jana Grabca. A kto był najlepszy w tym okręgu wyborczym?
Aż w grudniu ubiegłego roku przy legionowskim klubie filmowym powstała inicjatywa organizowania cyklicznych projekcji niemego kina z oprawą jak za dawnych lat. Udało się. W ostatni piątek miesiąca o godzinie 19:00 legionowski dom kultury wita pasjonatów tych niezwykłych seansów.
Pierwsza projekcja odbyła się 29 grudnia. Pokazano wtedy dwa filmy Charliego Chaplina - "Lichwiarza" i "Dzień wypłaty". W styczniu wyświetlone zostały dwa ko-lejne - "Imigrant" i "Późny powrót Charliego".
- Po filmach Chaplina planujemy wyświetlić produkcje Harolda Lloyda czy Bus-tera Keatona. Krótko mówiąc: całą śmietankę niemego kina - mówi Zenon Durka, dyrektor legionowskiego MOK-u. - Pomysł organizowania seansów podszepnął nam chyba sam Chaplin, patron naszego domu kultury. My zadbaliśmy, by nie zabrakło muzyki na żywo. Zatrudniliśmy więc Roberta Skrzypca, profesjonalnego tappera. Dzięki temu seanse odbywają się jak za dawnych lat.
Oprócz comiesięcznych spotkań z niemym kinem, co tydzień można oglądać w MOK-u (przy ulicy Norwida 10) arcydzieła światowej kinematografii w ramach Klubu Filmowego. Wstęp na seanse jest wolny.
mz
.








































