Biedronka zamiast Feminy. "Symbolem naszych czasów nie jest kino a supermarket"
8 września 2016
Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że od półtora roku lokal po kinie Femina stoi pusty. Miała tam powstać "Biedronka", ale jednak nie powstawała. Klamka jednak chyba wreszcie zapadła. Kina nie będzie, będzie market.

Podróż nostalgiczna po wolskich kinach. Nie tych dzisiejszych, ale tych, które były kiedyś, a dziś już ich nie ma. Dość kłopotliwa okazała się wisząca w holu kina historyczna tablica upamiętniająca zamordowanych w getcie, warszawskich aktorów i muzyków. Chyba to z jej powodu firma zmieniła taktykę i złożyła wniosek o zamienne pozwolenie na budowę obejmujące sklep i kino. Przeciw "Biedronce" protestowali okoliczni mieszkańcy, stowarzyszenie "Miasto jest nasze".
- Jeżeli takie działania uniemożliwią uzyskanie stosownego pozwolenia na budowę, będziemy zmuszeni zrealizować inwestycję zgodną z uzyskanym wcześniej pozwoleniem obejmującym jedynie funkcję handlową - mówił inwestor. No i stało się. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie będzie kina, będzie "Biedronka".
Napis "Femina" pozostanie
W sierpniu Jeronimo Martins rozpoczęło prace budowlane w budynku. Część dawnego kina, na szczęście nie ta frontowa, została dosłownie zrównana z ziemią. 23 sierpnia został wyburzony budynek na tyłach kamienicy.
- Od momentu podjęcia decyzji o inwestycji łączącej funkcję handlową i kinową, podjęliśmy szereg działań zmierzających do realizacji takiego obiektu. Między innymi wstrzymaliśmy prace, które mogły być realizowane w oparciu o posiadane pozwolenie na budowę obejmujące sam sklep, pozyskaliśmy docelowego operatora kina, przygotowaliśmy wspólnie z nim projekt obiektu dwufunkcyjnego i rozpoczęliśmy proces formalny. Należy zwrócić uwagę, że przez cały okres trwania tych wszystkich działań ponosimy koszty wynajmu lokalu. Niestety, do tej pory nie udało się uzyskać możliwości realizacji projektu dwufunkcyjnego. W związku z powyższymi okolicznościami, liczymy się z tym, że realizacja tego projektu może okazać się niemożliwa. Niezależnie od dalszych losów inwestycji, podtrzymujemy nasze deklaracje dotyczące zaangażowania się w projekty kulturalne, a w szczególności związane z kinem, na rzecz mieszkańców. W tej sprawie cały czas prowadzimy rozmowy z instytucjami kultury. Sposób realizacji inwestycji nie wpłynie również na nasze plany związane z elementami identyfikacji tego miejsca. W każdym scenariuszu na budynku pozostanie napis "Femina". Odpowiednio wyeksponowana będzie też tablica pamiątkowa, która była umieszczona wewnątrz budynku - tłumaczy w oświadczeniu rzecznik Jeronimo Martins.
Nierentowne kino?
"Femina" była najdłużej działającym kinem w historii Warszawy - otwarto je w 1938 r., przetrwało okupację, getto, dwa powstania i cały PRL. W 1996 roku "Femina" została przebudowana i zmodernizowana i stała się pierwszym w Warszawie czterosalowym multipleksem, "Femina" przegrała jednak z nowymi multipleksami i w 2014 roku dokonała żywota. Choć jej ostatni dyrektor Edward Durys dowodzi, że powszechne przekonanie o tym, że kino przed zamknięciem było podupadłe, jest błędne: - Kino Femina było rentowne, miało potencjał i bez problemów radziło sobie na rynku kinowym w Warszawie.
Jak by na to nie patrzeć zburzenie i wymazanie z kulturalnej mapy stolicy kina Femina na rzecz dyskontu spożywczego to znak czasów. Trochę smutny i chyba nieodwracalny. Wezwania do bojkotu nowej placówki ze strony Warszawskiego Forum Samorządowego to gest może racjonalny i pewnie szlachetny, ale wątpię, by okazał się skuteczny. Symbolem naszych czasów nie jest wszak kino, ale supermarket.
(wk)
.