Spór o piwniczne kociaki
21 września 2009
Wspólnoty mieszkańców, zwłaszcza te, które wyremontowały swoje budynki, niechętnie patrzą na mieszkające w piwnicach koty. Szczególnie, gdy gnieździ się ich tam kilkadziesiąt.
![]() Autorka jest radną Warszawy (Partia Demokratyczna - demokraci.
Zwężą odcinek Marszałkowskiej. Przebudowa w tym roku
Przebudowa odcinka Marszałkowskiej od Królewskiej do pl. Bankowego będzie kosztować co najmniej 8,2 mln zł. Warszawski ratusz zapowiada podpisanie niebawem umowy na prace budowlane, które potrwają 240 dni.
pl) |
Trochę prawa
Żadna ze wspomnianych instytucji nie jest właściwa do oceny, czy koty w piwnicach żyły w odpowiednich warunkach. Nadzór nad przestrzeganiem przepisów o ochronie zwierząt sprawuje Inspekcja Weterynaryjna. Może to robić we współpracy z orga-nizacjami społecznymi, których statutowym celem jest ochrona zwierząt. Podej-rzewam, że warunki piwniczne, gdzie często chore zwierzęta przebywają ze zdro-wymi, a ciała martwych są pożywką dla bakterii i robactwa, Inspekcja Weteryna-ryjna uznałaby za nieodpowiednie. A lokatorom, którzy zakładają kraty w okien-kach, można by postawić zarzut tylko w wypadku, gdyby świadomie zamykali zwie-rzęta w pomieszczeniach bez możliwości wydostania się, skazując je na śmierć z powodu głodu i pragnienia.Jest także problem z określeniem, czy koty żyjące w piwnicach, podobnie jak myszy, są zwierzętami zdziczałymi czy bezdomnymi? Bo takie kategorie wyróżnia się w ustawie o ochronie zwierząt. Zwolennicy piwnicznych skupisk zwierząt uważa-ją, że ich protegowani to zwierzęta dzikie. A te - zgodnie z literą prawa - stanowią "dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu, a człowiek winien jest im poszanowanie, ochronę i opiekę". To podstawowy zapis, na który powołują się obrońcy praw zwierząt. Ale nie do końca mają rację. Nie są to zwierzęta dzikie czy zdziczałe. Bo zdziczałe koty i psy to te, które przeby-wają bez dozoru i opieki człowieka - a więc zwierzęta piwniczne, dokarmiane przez ich przyjaciół - ludzi, za zdziczałe nie mogą być uznane. Raczej za bezdomne. Ustawodawca definiuje je jako zwierzęta domowe lub gospodarskie, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby, pod opieką której dotąd stale pozostawały. Prawo przewiduje, że "zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom i ich wyłapywanie nale-ży do zadań własnych gminy". Czyli zwierzęta uznane za bezdomne powinny zostać wyłapane i przekazane do schronisk, a "organizacje społeczne, których statutowym celem jest ochrona zwierząt, mogą zapewnić bezdomnym zwierzętom opiekę i w tym celu prowadzić schroniska dla zwierząt". Piwnica z pewnością nie spełnia kry-teriów stawianych schroniskom.
Jak zapobiegać zwierzęcej bezdomności?
Rady dzielnic mogą uchwalać programy obejmujące ograniczenie płodności bez-pańskich zwierząt np. poprzez podawanie środków antykoncepcyjnych w karmie. Mogą podejmować kroki w celu poszukiwania nowych właścicieli dla tych zwierząt czy usypianie ślepych miotów. Zatem dopóki właściciele lokali mieszkalnych godzą się trzymać koty w piwnicach, zdejmują z głowy kłopot lokalnemu samorządowi. W momencie gdy postanowią usunąć je ze swoich pomieszczeń, lokalny samorząd musi stanąć na wysokości zadania.Ostatnio coraz powszechniejsze staje się tworzenie kocich azylów: niewielkich ogrodzonych drewnianych domków na betonowych postumentach, mających zapo-biegać podmakaniu, z dwoma oddzielnymi wejściami. Budki są zadbane i czyste. W każdej jest ciepły koc. Koty odłowione np. przez straż dla zwierząt są odrobaczone i odpchlone, potem odwożone do nowych domków. Każdego dnia dostają karmę i wodę. Obawy, że nie przetrwają tam zimy, są nieuzasadnione.
Kocie azyle wydają się w obecnej sytuacji rozsądnym wyjściem. Choć naj-lepszym byłoby znalezienie dla kociaków prawdziwych domów i rodzin, które by je adoptowały.
Agnieszka Kuncewicz
akuncewicz@warszawa.um.gov.pl
.










































