Śnieg stopniał, problem wrócił. Psie odchody na warszawskich trawnikach
dzisiaj, 15:10
Wystarczy kilka cieplejszych dni, by spacer po parku czy osiedlu zamiast przyjemnością stał się udręką. Zamiast świeżego powietrza - odór rozkładających się odchodów, zamiast czystych chodników - slalom między "niespodziankami". Wielu właścicieli psów wciąż nie sprząta po swoich pupilach.
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiło się wiele wpisów mieszkańców zwracających uwagę na ten problem. Topniejący śnieg odsłonił to, co przez całą zimę było ukryte.
Wiosna odsłania skalę problemu psich odchodów
- Wystarczy kilka cieplejszych dni, by spacer w parku czy po osiedlu zamienił się w slalom między "niespodziankami". Wiele osób sprząta po swoich psach bez wahania - i za to ogromne dzięki. Ale wciąż są osoby, które zostawiają problem innym - przypomina Zarząd Zieleni Warszawy w mediach społecznościowych.
Urzędnicy zwracają uwagę, że na terenach zarządzanych przez Zarząd Zieleni Warszawy można korzystać z niemal 3600 koszy na śmieci - w parkach, na skwerach, bulwarach i wałach nadwiślańskich. W całej Warszawie jest ich około 32 tysiące. W wielu miejscach ustawiono również tabliczki przypominające o obowiązku sprzątania po psach.
Czy to działa? Częściowo - jednak problem nadal jest powszechny.
Mieszkańcy: kosze też bywają przepełnione
Niektórzy mieszkańcy zwracają uwagę, że odpowiedzialność nie zawsze spoczywa wyłącznie na właścicielach psów.
- W mojej okolicy woreczki z psimi odchodami wysypują się z ulicznych koszy na śmieci. Na to też warto zwrócić uwagę. Wywiązujmy się wszyscy ze swoich obowiązków - zauważa jedna z mieszkanek.
Lenistwo i brak kultury
Wiele osób wskazuje jednak przede wszystkim na problem braku kultury i odpowiedzialności części właścicieli psów.
Pozostawione odchody nie tylko psują estetykę przestrzeni publicznej, ale też stanowią zagrożenie sanitarne. Psy wchodzą w pozostawione wcześniej nieczystości i roznoszą je dalej - na chodniki, klatki schodowe, a nawet do mieszkań.
- Ochota to jedna wielka "gówniana kraina". Miejscami nie ma gdzie postawić stopy. Wychodzę z własnym psem i mam ochotę zwymiotować, bo jest kupa na kupie. Brak koszy nie jest wymówką - sama nieraz idę spory kawałek z woreczkiem w ręce - napisała jedna z mieszkanek w internecie.
Inna osoba opisuje sytuację, gdy zwrócenie uwagi właścicielce psa skończyło się agresywną reakcją.
Mandat za niesprzątanie po psie
W Warszawie za niesprzątanie po psie grozi mandat do 500 zł. Obowiązek ten wynika z Regulaminu utrzymania czystości i porządku w mieście oraz z art. 145 Kodeksu wykroczeń.
Straż miejska może nałożyć karę, jeśli funkcjonariusz jest świadkiem wykroczenia lub otrzyma zgłoszenie. W praktyce jednak - jeśli sprawca nie zostanie przyłapany na gorącym uczynku - trudno udowodnić, kto pozostawił odchody.
Dlatego, jak zauważają mieszkańcy, problem często pozostaje bez konsekwencji.
DB







































