"Pijana" ścieżka rowerowa na Jagiellońskiej
5 maja 2016
Ścieżka rowerowa wzdłuż Jagiellońskiej - dobrze, że w ogóle jest, ale byłoby lepiej, gdyby poruszanie się po niej było mniej absurdalne.
Czterdzieści lat minęło... Znajdź z nami 10 różnic!
Te zdjęcia wykonano na skrzyżowaniu Piłsudskiego (dawniej: PZPR) i Reymonta. Dzieli je 40 lat, bo czarno-biała fotografia pochodzi z lat 70-tych. Znajdźmy dziesięć różnic między nimi.
Czasem jednak dobre chęci nie poszły w parze z rozsądkiem. A dobrymi chęciami wcale nie ścieżki rowerowe są wybrukowane, ale zupełnie co innego.
Chodzi mianowicie o trasę wzdłuż Jagiellońskiej wybudowaną kilka lat temu za unijne pieniądze, a niedawno rozbudowaną i zmodernizowaną. Sama ścieżka cieszy, ale sposób jej poprowadzenia jest cokolwiek absurdalny, a w dodatku uciążliwy i dla rowerzystów, i dla pieszych. Ścieżka wije się i wciąż przeplata z chodnikiem, jakby projektował ją za przeproszeniem geodeta na bani idący wężykiem wzdłuż Jagiellońskiej na podobieństwo Bohdana Łazuki z "Nie lubię poniedziałków". Co i rusz trzeba przechodzić z lewej na prawą, a na skrzyżowaniach i rondach ścieżka w ogóle ginie, by odnaleźć się dalej, tyle że oczywiście znów ze zmianą strony. W efekcie zarówno wciąż trzeba mieć oczy dookoła głowy, by nie doszło do kolizji. Sam kilka razy byłem świadkiem, jak rozpaczliwe manewry pieszych i rowerzystów omal nie doprowadziły do kolizji na tej "pijanej" ścieżce". Może dałoby się to jakoś przeprojektować, wyprostować równoległe ciągi eliminując gęste mini-krzyżówki? Bo, choć to niby drobiazg, to poruszanie się wzdłuż tej ścieżki, choć rozrywkowe, bywa naprawdę uciążliwe.
(wk)
.









































