Włamał się po perfumy i alkohol. Finał tej historii nie pachniał sukcesem
dzisiaj, 06:40
Gdyby Robin Hood postanowił zamienić Sherwood na Domaniewską, a łuk na torbę z zakupami, zapewne i tak nie skończyłby tej historii w taki sposób. Na Mokotowie 60-latek miał wynieść ze sklepu perfumy, alkohol i artykuły spożywcze. Problem w tym, że jego wielka wyprawa zakończyła się szybciej niż promocja na ulubiony zapach.
Niektórzy włamywacze marzą o skokach rodem z filmów sensacyjnych. Inni najwyraźniej uznają, że wystarczy odrobina determinacji i zamek w drzwiach. Historia z ulicy Domaniewskiej pokazuje jednak, że między planem a rzeczywistością często stoi jeszcze pracownik ochrony.
Artykuł sponsorowany
Marimonte na Bielanach - luksusowa rezydencja w zielonym sercu stolicy
Marimonte na Bielanach redefiniuje standard miejskiego życia, oferując luksus zanurzony w naturze przy Marymonckiej 4. Inwestycja ta stanowi precyzyjną odpowiedź na ewolucję potrzeb warszawskiego rynku premium, gdzie bliskość Lasu Bielańskiego staje się obecnie równie istotnym atrybutem, co nowoczesna infrastruktura apartamentowca.
Mokotów: włamanie do sklepu przy Domaniewskiej
Z ustaleń policjantów wynika, że sprawca uszkodził zamek w drzwiach wejściowych do sklepu i dostał się do środka. Następnie postanowił urządzić sobie bardzo nietypowe zakupy.
Jego zainteresowanie wzbudziły perfumy, alkohol oraz artykuły spożywcze znajdujące się na sklepowych półkach. Można powiedzieć, że kompletował zestaw idealny: coś dla nosa, coś dla podniebienia i coś na później.
Ochroniarz zamiast czerwonego dywanu
Po opuszczeniu sklepu mężczyzna został zauważony przez pracownika ochrony. Ten nie zamierzał jednak wręczać mu nagrody za kreatywność ani karty stałego klienta.
Ochroniarz ujął podejrzanego i natychmiast powiadomił policję. W tej historii to właśnie on odegrał rolę strażnika mostu z baśni, który powiedział bohaterowi: "dalej już nie przejdziesz".
Policyjny finał zamiast happy endu
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze mokotowskiego Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego. Policjanci przejęli ujętego mężczyznę i przewieźli go do jednostki.
Zatrzymanym okazał się 60-letni mieszkaniec Warszawy. Dalsze czynności wykonali policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu, którzy zgromadzili materiał dowodowy i przedstawili mężczyźnie zarzut kradzieży z włamaniem.
Zapach odpowiedzialności
Po analizie zgromadzonych materiałów prokurator zastosował wobec 60-latka dozór policji. Za kradzież z włamaniem grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Morał tej historii jest prosty. Jeśli ktoś chce wynieść ze sklepu perfumy, najlepiej podejść do kasy. W przeciwnym razie zamiast zapachu sukcesu można bardzo szybko poczuć zapach kłopotów.
Red
.





































