Faktycznie, infrastruktura jak pod Grunwaldem
16 października 2015
Chodząc po wschodniej Białołęce przyjemnie jest czytać nazwy ulic. Idealnie pasuje do nich również ich stan oraz otoczenie - zupełnie, jakbyśmy byli w XV wieku.
Pływalnia znacznie droższa niż planowano. Oferty przekraczają 90 mln zł
Blisko 160-tysięczna Białołęka wciąż ma tylko jeden miejski basen. Tymczasem 50-tysięczne Legionowo ma dwie pływalnie, a 20-tysięczna Jabłonna - jedną. Najbardziej poszkodowani są mieszkańcy wschodniej części dzielnicy, którzy zmuszeni są korzystać z basenów na Targówku lub w Nieporęcie.
Radni, którzy nadawali nazwy tutejszych ulic trafili ze swoimi pomysłami idealnie. Białołęka była wówczas dalekim przedmieściem, znajdującym się hen, hen, za równie przedmiejskim Bródnem. Do dziś zachowały się tu resztki tego niepowtarzalnego klimatu mazowieckiej wsi, w rozwój której niewątpliwy wkład mieli przybysze z Zachodu, zwani Olędrami. Niemcy i Holendrzy - w każdym razie ewangelicy - zostawili po sobie kilka solidnych, ceglanych domostw, które bardzo widocznie odróżniają się na tle polskiej, wiejskiej zabudowy. W niektórych miejscach można odnieść wrażenie, że wcale nie jesteśmy w XXI wieku. Skrzyżowanie ulic Juranda ze Spychowa i Zbyszka z Bogdańca wygląda, jakby rzeczywiście był tu 1410 rok. Mylące mogą być tylko tablice z nazwami ulic wykonane z metalu, ale ich nazwy są idealne.
Przemysław Burkiewicz
.






































