Avetek pożegnanie Księdza Jana
27 stycznia 2006
To dziwne, ale niektóre odejścia poruszają
Rząd chce dopłacić do obwodnicy Pragi. Rafał Trzaskowski w niewygodnej sytuacji
Festiwal obietnic przedwyborczych można uznać za rozpoczęty. Premier Mateusz Morawiecki i prawdopodobny kandydat PiS na prezydenta Warszawy, poseł Jarosław Krajewski, zapowiedzieli dofinansowanie budowy obwodnicy Pragi. To inwestycja, której warszawski samorząd nie jest w stanie przeprowadzić od początku swojego istnienia.
To samo poruszenie, to samo podniosłe przejęcie - żal i drżenie; pełna metafizycznej ciszy kontemplacja życia i przemijania; coraz ostrzejsza świadomość końca epoki, końca wieku. Dobrze, że następny wyrasta ze spuścizny duchowej Wielkich Odcho-dzących, a właściwie Przechodzących.
Jednak po ludzku smutno. Bolesna świadomość, że nie zostanie już napisany żaden wiersz, poprzez który jasne światło padnie na zwyczajne-niezwyczajne sprawy i rzeczy: na zdziwione sobą jeże i niesforne wróble, niewyrośnięte mrówki i wystrojone róże, poważne anioły i nigdy nie znudzone kazaniami maluchy. Mam prawo prosić dzisiaj: "Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty - iżeś stwo-rzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną - kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom - teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami - dzisiaj, gdy mi tak smutno i duszno, i ciemno - uśmiechnij się nade mną" (ks. J. Twardowski, "Suplikacje"). Bo to "uś-miech jest zaproszeniem / do miłości / świadectwem miłości / i istnienia duszy / cieszy jak pierwszy uśmiech / świadek nadziei / że przychodzi dobry król / twarz uśmiechając się / zatacza koło / oznacza pełnię" (ks. J. Twardowski "Anioł Uśmie-chu").
Ten uśmiech pozostanie z nami, jako drogowskaz. Może jeszcze bardziej teraz aniżeli przedtem. Świadomość kresu skłania wielu do zainteresowania. Martwi się ksiądz Jan, żeby nie przeoczyli, że "Zaufałem drodze / wąskiej / takiej na łeb na szyję / z dziurami po kolana / takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki / i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka / - nareszcie - powiedziała / - martwi-łam się już / że poszedłeś inaczej / prościej / po asfalcie / autostradą do nieba - z nagrodą od ministra / i że cię diabli wzięli" (ks. J. Twardowski, "Zaufałem drodze").
Dla Avetek i innych chórzystów Ave (Ave Men, Gold Old Ave) ten uśmiech to coś więcej niż poezja niosąca przesłanie nadziei, pokory i wiary. To świadectwo człowieka - realnego, żywego, spotykanego tak często, oddziaływującego bezpo-średnio!
Dane nam było wielokrotnie śpiewać dla Księdza Jana podczas niezapomnia-nych wieczorów poezji. A ileż ich było od 1999 roku! Klub Lekarza, Klub Inteligencji Katolickiej, Muzeum Niepodległości... - różne zacne miejsce i zawsze ta sama prostota Księdza Jana naznaczona ciepłem, spokojem, wytrwałą obecnością, ujmującą szczerością, otwartością, zasłuchaniem, autentycznym zaciekawieniem i cierpliwością - nasze koncerty trwały często blisko dwie godziny. Nigdy nie zdarzyło się Księdzu spojrzeć na zegarek albo dać znaku do przyśpieszonego zakończenia. A później - rozmowy, komentarze, zawsze celne uwagi dotyczące prezentowanego repertuaru, wpisywanie dedykacji i oczywiście zdjęcia z Avetkami: zespołowe i osobiste, z każdą chórzystką z osobna. Te fotografie to wymowna pamiątka. Ale są też inne: Marta, wówczas ośmiolatka, nigdy nie zapomni pewnie, kiedy podczas koncertu składała Księdzu Janowi w imieniu Avetek śpiewane życzenia z okazji imienin. I to serdeczne przytulenie, pocałunek... A Agnieszka do dziś wspomina, jak przechodząc obok Księdza, potknęła się, na co ów blisko dziewięćdziesięcioletni mężczyzna poderwał się - na ile Mu siły pozwalały - aby pomóc wstać, a zobaczywszy zadrapanie na młodym ręku ucałował dłoń licealistki. I tak oto zwyczajnie oddziaływał Ksiądz Jan na Avetki. Nic dziwnego, że w dniu Jego śmierci na naszej stronie internetowej pojawiły się wpisy, a wśród nich jeden bardzo wymowny, nawiązujący do fragmentu znanego wiersza "Spieszmy się": "On też, aby widzieć
Czujemy, że Księdza Jana trzeba zanieść do ludzi - przybliżyć - przekazać... I jak On - "nauczyć się dziwić w kościele, / że Hostia Najświętsza tak mała"; i jak On - "wierzyć Panu Bogu jak dziecko"; i jak On - "przynieść niewykwalifikowaną ręką / baranka ze śniegu".
Dlatego serdecznie zapraszamy na organizowany przez Fundację AVE cykl spotkań z dr Aldoną Kraus - warszawską okulistką, poetką i jedną z najbliższych przyjaciół Księdza Jana. Mam przed sobą niezwykły tomik "Litania polska" - podwójnie dedy»kowany przez Autora: mnie - w grudniu przed trzema laty, a kilka miesięcy wcześniej dr Kraus: "Kochanej Aldonie, niewypłacalny dłużnik - x. Twardowski"... Na pierwsze spotkanie zapraszamy w sobotę, 4 lutego 2006 »»
Bartłomiej Włodkowski & Avetki.





































