Morderstwo w Rajszewie
10 grudnia 2004
W poniedziałek w miejscowości Rajszew doszło do bandyckiego napadu na taksówkarza. Jak twierdzą świadkowie zdarzenia, podejrzany wsiadł do taksówki na postoju przy dworcu PKP w Legionowie i zażyczył sobie, aby go zawieść do Rajszewa w gminie Jabłonna. Kierowcą taksówki był 69-letni Zbigniew S., mieszkaniec Legionowa.
Biegiem przez Legionowo. Chetnych coraz więcej
Moda na bieganie to światowy fenomen. W naszym mieście zainteresowanie biegami także rośnie. Coraz więcej osób biega, organizują się w stowarzyszenia, a w Legionowie i okolicach jest coraz więcej masowych imprez biegowych. Najbliższe 22 listopada i 5 grudnia.
Napastnik próbował odjechać samochodem, ale ten zawisł na płocie tak, że nie był w stanie nim ruszyć. Porzucił go zatem i uciekł w kierunku pobliskich lasów. Postrzelony taksówkarz czekał na karetkę. Ta, jak mówią świadkowie, przyjechała dopiero po 30 minutach. Zbigniew S. został postrzelony dwa razy. Jeden strzał ranił go w okolicach brzucha drugi w szyję. Dokładnie, ile było strzałów nie wiadomo, bowiem relacje świadków są sprzeczne, a Komenda Stołeczna Policji zbiera wciąż materiał dowodowy i nikt nie jest w stanie udzielić więcej informacji. Zbigniew S. mimo reanimacji zmarł w wyniku poniesio-nych obrażeń.
Koledzy ofiary, taksówkarze są przerażeni. Uważają, że każdy z nich mógł być na miejscu Zbigniewa S. Bandyta działał bowiem nieracjonalnie i trudno zrozumieć jego motywy.
Poszukiwany był mężczyzna 180-185 cm wzrostu, w wieku około 30 lat, krępej budowy ciała. Był, bo jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w chwili zamykania tego wydania, stołeczna policja ujęła podejrzanego. Nie udało nam się ustalić, w jakich okolicznościach został złapany. Jak tylko poznamy więcej szczegółów - opubliku-jemy je niezwłocznie na naszej stronie internetowej.
MCh
.









































