REKLAMA

radca prawny lukasz kwiecien 1radca prawny lukasz kwiecien 2radca prawny lukasz kwiecien 0

Iliada

zapowiedź
tytuł oryg.: ????? (Ilias)
autor: Homer Homer
przekład: Franciszek Dmochowski
wydawnictwo: Replika
wydanie: Poznań
zapowiedź: 3 marca 2026
forma: książka, okładka twarda
wymiary: 160 × 230 mm
liczba stron: 624
ISBN: 978-83-6856051-0

,,Iliada" - epos stanowiący fundament europejskiej kultury. Przesycona całą gamą emocji przepiękna poezja ukazująca złożone postaci ludzi i bogów - ich czyny, wybory i knowania.

W dziesiątym roku oblężenia Troi Achilles skłócony z Agamemnonem o Bryzeidę porzuca walkę. Szala zwycięstwa przechyla się na stronę Trojańczyków. Do akcji wkraczają wówczas bogowie...

Ponadczasowy utwór Homera niezwykle plastycznie oddaje grozę i heroizm walk toczonych przez ludzi i bogów siejących wokół spustoszenie, zmierzając nieubłaganie do bolesnego, tragicznego finału.

,,Iliada" rozbrzmiewa zgiełkiem oręża, butą zwycięzców, furią i żalem utraty oraz bolesnymi krzykami umierających. Jest hymnem o wzniosłej wielkości świata, dzikim pięknie natury i wielkich planach bogów wykraczających poza zdolności pojmowania śmiertelników.

Oto magiczna a zarazem przerażająca Pieśń o Troi - najwybitniejszy poemat wojenny wszech czasów.

Tekst eposu zilustrowany został grafikami wybitnego angielskiego artysty Johna Flaxmana inspirowanymi greckim malarstwem wazowym.

Fragment

Gdy Tetydę lot bystry do górnych bram niesie,

Z strasznym okrzykiem Greków Hektor pędził wściekły,

Zlękłe roty do brzegów i floty uciekły.

Mimo pracy rycerzy jeszcze nie zostało

Bezpieczne od obelgi zabitego ciało.

Już piechoty, już jazdy orszak je okrążył

I Hektor, co jak pożar, zapalony dążył.

Trzykroć, chcąc zostać panem tak drogiej zdobyczy,

Chwyta za nogi trupa i na Trojan krzyczy;

Trzykroć Ajaksy, w męską przyodziani śmiałość,

Odparli natarczywą Hektora zuchwałość;

On rozżarty już na nich z nową mocą godzi,

Już stojąc na swych woła, ale nie uchodzi.

Jak pasterz pilnujący trzód na bujnej paszy,

Głodnego lwa od bydła niełatwo odstraszy,

Tak Ajaksy, choć groźni męstwem, bronią srogą,

Zajadłego Hektora zatrwożyć nie mogą.

I byłby wyrwał trupa, wieczną zyskał chwałę,

Gdy Juno, chcąc odwrócić tak wielką zakałę,

Tajemnie przed Jowiszem i bez wiedzy bogów,

Szybką Irydę zsyła z górnych nieba progów.

Zbliżywszy się, posłanka tak rycerza budzi:

,,Wstań, Pelidzie, ze wszystkich najstraszniejszy ludzi!

Daj pomoc Patroklowi; dla niego bój krwawy

Obydwie toczą strony przed samymi nawy.

Mnóstwo rycerzy ginie, okrutna rzeź wzrasta;

Ci chcą ocalić trupa, ci porwać do miasta.

Najbardziej bije Hektor, bo sobie uradził,

Aby mu odciąć głowę i na pal ją wsadzić.

Wstań więc i nie leż dłużej w spoczynku niegodnym,

Nie dawaj sam Patrokla na pastwę psom głodnym!

Gdy zwłoki jego będą zelżone szkaradnie,

Na ciebie, stąd na ciebie cała hańba padnie".

,,Irydo - rzekł Achilles - powiedzieć mi raczysz,

Czyje tu z nieśmiertelnych rozkazy tłumaczysz?"360

,,Junony - Irys mówi - masz posłankę we mnie,

Ona mnie tu do ciebie przysyła tajemnie.

Nic ojciec bogów nie wie, nic drudzy niebianie,

Mający swe na śnieżnym Olimpie mieszkanie".

,,Choćbym - rzecze - najbardziej do boju był skłonny,

Jakże mogę pójść walczyć, gdy jestem bezbronny?

Oręż mój w Trojan ręku; a zaś matka miła

Dopóty mi wychodzić w pole zabroniła,

Póki jej tu własnymi nie ujrzę oczyma.

Rzekła, że od Wulkana zbroję mi otrzyma.

Ze zbroi cudzej wcale nie mogę korzystać,

Jeden puklerz Ajaksa mógłby na mnie przystać361,

Lecz pewnie on sam walczy z pierwszymi na czele

I przy trupie Patrokla gęste trupy ściele".

,,Nie jest nam tajno - prędka Irys odpowiada -

Że nieprzyjaciel twoje oręże posiada.

Lecz pokaż się przy rowie. Twą ujrzawszy postać,

Trojanin przestraszony nie będzie śmiał dostać.

Wstrzyma zapęd, Grek wytchnie, przygniecion w rozpaczy,

A i lekkie wytchnienie wiele w boju znaczy".

Poszła Irys. Achilles wstaje, a Pallada

Swoją tarczę na silne ramiona mu wkłada362,

Złotym wieńczy obłokiem piękne jego czoło,

Z którego świetny płomień strzela naokoło.

A jak dym z miasta sklepów niebieskich dosięże,

Kiedy je nieprzyjaciel zawzięty oblęże,

Wypadłszy lud z okopów, cały dzień się bije,

Lecz gdy ogniste czoło słońce w morze skryje,

W górę idą płomienie z wyniesionych grodów

Dla przyzwania pomocy sąsiedzkich narodów,

By odparły od miasta grożące mu ciosy,

Tak blask z Achilla głowy strzelał pod niebiosy.

Zbliżył się do okopów, lecz pomny przestrogi

Swej matki, tam nie poszedł, gdzie Mars huczał srogi.

Krzyknął, ogromnie razem krzyknęła Pallada;

Zaraz trwoga w pierś mężów, w zastępy strach pada.

A jak ostro przenikłym dźwiękiem trąba ryczy,

Gdy nieprzyjaciel chciwy rzezi, krwi, zdobyczy,

Do przypuszczenia szturmu znak wydaje zwykły;

Taki z piersi Achilla wyszedł głos przenikły.

Trojanie usłyszawszy to brzmienie straszliwe,

Przelękli się niezmiernie. Konie pięknogrzywe

Wozy nazad zwróciły, przyszłe czując klęski

I w piersiach powoźników struchlał umysł męski.

Na widok ognia tego zapał w sercach niszczał,

Który groźnie nad głową Achillesa błyszczał.

Trzykroć bohater, stojąc nad okopem, krzyknął,

Trzykroć strach sprzymierzeńców i Trojan przeniknął.

Tam dwunastu przedniejszych śmierć zwaliła mężów,

Spadli z wozów od własnych przebici orężów.

Wreszcie Grecy, wyrwawszy z rzezi i posoki,

Na łożu pogrzebowym kładą martwe zwłoki.

Koło nich rzewnie wierni towarzysze płaczą.

Achilles napełniony żalem i rozpaczą

Patrzy na smutne resztki ranami okryte.

Idzie, nad przyjacielem łzy lejąc obfite.

Sam pozwolił mu wozu i ognistych koni,

Lecz wróconego żywej nie uściskał dłoni.

Tymczasem Juno można zbliża dzień do końca

I nurzy w Oceanie świetną lampę słońca;

Gasną jego promienie. Grek po długim znoju

Nareszcie znalazł przerwę tak ciężkiego boju.

Trojańskie też na drugiej bohatery stronie

Rzuciły rzezi pole i wyprzęgły konie.

Przed wieczerzą, naprędce złożona ich rada;

Wszyscy zdumieni stoją, żaden z nich nie siada363.

Strach ściska serca mężów zebranych w tym kole,

Że długo niewidziany rycerz wyszedł w pole.

Mądry Polidam pierwszy swe zdanie otwiera,

On przeszłe rzeczy widzi, on przyszłe przeziera.

Jednej nocy się z mężnym Hektorem urodził,

Lecz ten radą, a tamten odwagą przechodził.

,,Uważcie, przyjaciele, rzekł radca wsławiony,

Jakiej się dzisiaj chwycić powinniśmy strony.

Ja radzę, by do miasta powrotu nie zwlekać

I przy flocie, od murów z dala, dnia nie czekać.

Póki przeciw królowi gniew tym rządził mężem,

Mogliśmy greckim śmiało pogardzać orężem;

Ja sam trawiłem chwile w rycerskich noclegach,

W nadziei, że ich flotę zniszczym na tych brzegach,

Ale mnie wielkim strachem Achilles przenika.

Taka w nim zapalczywość, taka śmiałość dzika,

Że swych nie ograniczy w polu zgubnych ciosów,

Gdzie ludy różnych wojny doświadczają losów.

O żony nasze walczyć będzie i o Troję.

Chrońmy się w mury. Stwierdzi wnet czas radę moję.

Teraz go noc i słodkie więzi spoczywanie:

Lecz gdy nas jutro zbrojny w tym miejscu zastanie,

Trudno będzie odwadze jego się obronić.

Szczęśliwy, kto do murów potrafi się schronić!

Mnóstwo Trojan żreć będą psy i sępy sprośne.

Ach, bogowie! Odwróćcie rzeczy tak żałosne!

Gdy do mej, choć ze smutkiem, schylicie się rady,

Zebrani, dalsze wojny roztrząśniem układy.

Miasto mury zasłonią i wieże ogromne,

I szańce nieprzebyte, i bramy niezłomne.

Rano z jutrzenką zbrojni na okopach stojem.

Niech ten mąż natrze na nas najwścieklejszym bojem.

Cóż przeciw nam dokazać może? Nic zaiste!

Daremnym biegiem konie spieniwszy ogniste,

Do naw powróci, w smutku pogrążon i wstydzie,

Choćby najbardziej pragnął, do miasta nie wnidzie.

Nim te złupi, psy wprzódy swym nakarmi ciałem".

Hektor nań ostro patrząc, tak rzecze z zapałem:

,,Polidamie! Twa mowa gniew obudza we mnie.

Chcesz, byśmy w murach znowu gnuśnieli nikczemnie?

Czyliż was nie dość długo więziły te klatki?

Niegdy świat głosił miasta Priama dostatki,

Wielbił jego bogactwa ze złota i miedzi;

Lecz gdy bóg, co z piorunem na Olimpie siedzi,

Rozgniewał się, do obcych poszły nasze zbiory:

Meonów napełniają i Frygów komory.

Dziś, gdy mi bóg łaskawszy tę chwałę dać raczył,

Żem Greki zatrwożone przy nawach obaczył;

Przestań obywatelów płochą radą zwodzić,

Nikt z Trojan nie usłucha, ja zdołam przeszkodzić.

Teraz bądźcie powolni mym słowom, rycerze!

Niechaj każdy posiłek na miejscu swym bierze

I pilnując obozu, w polu czuwa zbrojny.

Kto w przyszłości o zbiory swoje niespokojny,

Niechaj między żołnierzy rozda swój dobytek.

Lepiej by ci niż Grecy, mieli stąd użytek.

Rano, skoro Jutrzenkę różodłonią zoczym,

Uzbrojeni przy nawach srogą walkę stoczym.

Jeśli prawda, że w pole Achilles wychodzi,

Chciwie żądając boju, sam on sobie szkodzi.

Ja przed nim nie ustąpię; mężnie mu dostoję,

Albo mam głowę jego, albo on ma moję.

Jeden się z nas uwieczni. Mars bezstronnie włada.

Kto chce zwalić drugiego, sam częstokroć pada".

Fragment Księgi XVIII

Na sąsiedniej półce

Szukasz książki, audiobooka? Skorzystaj z wyszukiwarki

REKLAMA

san giovani ogolny 2021-09-29 nowy 2san giovani ogolny 2021-09-29 nowy 0

REKLAMA

smaki zycia 2024-09-03 1smaki zycia 2024-09-03 2smaki zycia 2024-09-03 0

Najnowsze informacje na Tu Stolica

REKLAMA

Kup bilet

Znajdź swoje wakacje

Powyższe treści pochodzą z serwisu Wakacje.pl.

Polecamy w naszym pasażu