Galeria Młyn: malutka rupieciarnia na Zwycięstwa
11 grudnia 2015
Szkatułki, torebki, meble i przeróżne bibeloty - przeróżnej wartości i wieku cacka znajdziemy w działającej od kilku miesięcy Galerii Młyn przy ul. Zwycięstwa. Jej właścicielka, pani Maria, skupuje od sąsiadów niepotrzebne im już drobiazgi, dając leciwym przedmiotom szansę na drugą młodość.
Szybką Koleją Miejską nad Zalew Zegrzyński
Szybka Kolej Miejska uruchamia w tym sezonie letnim dwa połączenia z Warszawy nad Zalew Zegrzyński. Już w sobotę 3 czerwca, rozpocznie kursowanie weekendowe linią S3 z lotniska Chopina, przez Nieporęt, do Radzymina. Zaś w niedzielę 11 czerwca, zostanie otwarty nowy odcinek linii kolejowej do Zegrza Południowego.
Jedni mogliby pozbyć się zbędnych przedmiotów, zarabiając w ten sposób jakieś drobne kwoty, inni kupić niedrogo w moim sklepie wszelkie drobiazgi, które byłyby dla nich przydatne - mówi pani Maria i śmieje się, że jej komis "galerię" ma tylko w nazwie, bo tak naprawdę to prawdziwa rupieciarnia.
Na dębowych regałach znajdziemy mnóstwo bibelotów, które ucieszą amatorów oryginalnych rzeczy: różnej wielkości szkatułki, ozdobne butelki, talerze czy wazony i dzbanki. Na ścianach obrazy, zegary. W Młynie nie brakuje też kobiecych ozdób - korale, wisiorki, apaszki i torebki oraz używanych ubrań. Są też meble, m.in. stylowy sekretarzyk z mahoniu, biurko kolonialne czy staromodny zestaw krzeseł ze stołem. Wśród masy przedmiotów można znaleźć też prawdziwe perełki, jak winylowe płyty czy naczynia rodem z modnego ostatnio PRL-u.
Komis działa od kilku miesięcy, wie o nim niewiele osób. Obecnie główną klientelę stanowią osoby starsze, zachęcone niskimi cenami.
- Ceny są bardzo różne, niektóre przedmioty kosztują złotówkę, inne kilkadziesiąt złotych. Cenę uzgadniam z klientem i zależy ona od stopnia zużycia danego przedmiotu, jego przydatności i wielu innych czynników. Kupujący przeważnie negocjują cenę i zawsze uzyskują rabat - mówi właścicielka Galerii Młyn, a klientka sklepu podkreśla, że mało jest tak klimatycznych i ciekawych miejsc w Legionowie.
- Ta galeria ma duszę. Często tu zachodzę i przeglądam te wszystkie drobiazgi, które kiedyś były na stołach u naszych babć, a nawet ich matek. Nie zdarzyło się jeszcze, bym wyszła stąd z pustymi rękami. Moim ostatnim nabytkiem jest cukierniczka za całe 2 zł.
AS
.






































