Cud, że wójta nie wywieźli
28 kwietnia 2006
- Wczoraj byłam na zebraniu wiejskim w Jabłonnie - horror. Cud, że wójta nie wywieźli. Chyba tylko dlatego, że została podpisana ugoda i ma ruszyć normalna komunikacja - relacjonowała jeszcze przed przywróceniem przystanków 723 i 801 mieszkanka Jabłonny.
Przez wiele lat przewoziła mieszkańców Legionowa i Jabłonny. Pamiętacie linię 801?
Pamiętacie podmiejską linię autobusową 801? "Czerwoniak" Zarządu Transportu Miejskiego przez wiele lat przewoził mieszkańców Legionowa i Jabłonny do Warszawy, zaś dla mieszkańców III Parceli i legionowskiego Przystanku stanowił jedyną alternatywę dla kulejących wówczas przewozów kolejowych. Niedługo rocznica ponownego uruchomienia linii.
W końcu wójt podpisał ugodę, w której zobowiązał się do wpłacenia pozostałej żądanej przez Warszawę kwoty. ZTM przywrócił przystanki.
Walka wójta Kubalskiego z Warszawą nie wyszła z pewnością na zdrowie ani mieszkańcom Jabłonny, ani budżetowi gminy. Z pewnością też może ujemnie wpłynąć na wyborczy wynik samego wójta. Walka ta pokazała jednak jedno - aglomeracja warszawska potrzebuje uregulowań ustawowych. Podwarszawscy samorządowcy chcą buntować się przeciwko "przewodniej roli" ZTM-u, ale są na straconych pozycjach. Jabłonna jest tego przykładem.
ZTM dyktuje warunki nie do przyjęcia dla małych gmin, a komunikacja powinna prawidłowo i równomiernie działać w całej aglomeracji. Czy sytuacja, w której miejskie autobusy wcale nie jeżdżą do wielu podwarszawskich miejscowości, bo te nie zgadzają się na ceny dyktowane przez ZTM, jest prawidłowa? Czy taka sytuacja jest w interesie mieszkańców Warszawy, którzy też chcą dojeżdżać do Łomianek czy Zielonki?
Aglomeracja warszawska już dawno powinna być prawnie zdefiniowana, a kwestię komunikacji i jej finansowania najlepiej rozstrzygnąć ustawowo. Dla dobra mieszkańców samej Warszawy i tych z jej okolic.
bw
.







































