Nielegalne wysypisko przy ul. Gubały. Wójt wyjaśnia, dlaczego sprawa utknęła
dzisiaj, 13:21
Nielegalne wysypisko odpadów na terenie dawnych szklarni przy ul. Gubały w Wieliszewie od dawna niepokoi mieszkańców. Gmina nie może jednak po prostu wejść na prywatną nieruchomość i wywieźć śmieci, a postępowanie administracyjne napotyka kolejne przeszkody. Wójt Paweł Kownacki wyjaśnia, jakie działania podjęto i dlaczego sprawa wciąż nie została rozwiązana.
Nielegalne wysypisko śmieci na terenie dawnych szklarni przy ul. Gubały w Wieliszewie od dawna niepokoi mieszkańców. Gmina nie kwapi się jednak do uprzątnięcia terenu, a urzędnicy próbują ustalić, kto powinien się tym zająć.
Niezwykłe nagranie z lasu. Jeleń pojawił się tuż za kaczkami
Fotopułapka w Nadleśnictwie Pułtusk zarejestrowała wyjątkową scenę nad wodą. Na pierwszym planie odpoczywały kaczki krzyżówki, a tuż za nimi majestatycznie przeszedł jeleń byk z porożem pokrytym scypułem.
To już niemal wysypisko śmieci, a nawet niebezpiecznych odpadów, które od dawna niepokoją mieszkańców podwarszawskiej miejscowości. Kilka dni temu temat odpadów przy ul. Gubały powrócił na internetowym forum mieszkańców gminy Wieliszew. Co wójt ma do powiedzenia w tej sprawie?
Nielegalne wysypisko w Wieliszewie. Mieszkańcy mają dość
Mieszkańcy Wieliszewa mają dość dzikiego wysypiska odpadów, głównie folii, znajdującego się tuż przy wjeździe do miejscowości, w sąsiedztwie Mazowieckiego Szpitala Onkologicznego. Ich niepokój budzi nie tylko wygląd tego miejsca, ale również rodzaj składowanych tam odpadów i ich możliwy wpływ na zdrowie.
- 16 października prace zostały wznowione - przyjechał tir, zabrał jedyną koparkę, która stała ponad tydzień, i odjechał w siną dal... Pomijam walor estetyczny tego, jak to wygląda, bo to można przeboleć. Natomiast nie sposób przejść obojętnie obok tego, co tam dokładnie jest składowane i jak wpływa to na ogólne zdrowie mieszkańców, którzy codziennie obcują z tym miejscem. Rozgrabienie tego syfu na jeszcze większą powierzchnię już spowodowało, że w wietrzne dni po okolicy latał jakiś, na razie niewielki, procent tego syfu - gdzie wiatr poniesie... - komentuje jeden z mieszkańców. Do sprawy zaśmieconego terenu w mediach społecznościowych odniósł się także wójt Wieliszewa.
Wójt Wieliszewa: Gdyby to ode mnie zależało, uprzątnięcie terenu zleciłbym dziś
- Gdyby uprzątnięcie terenu dawnych szklarni przy ul. Gubały zależało wyłącznie od mojej decyzji, zleciłbym te prace choćby dziś. Doskonale rozumiem frustrację i zniecierpliwienie mieszkańców, szczególnie tych, którzy mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie tego miejsca. Sam jestem zbulwersowany tym, jak długo mogą trwać procedury, zanim możliwe stanie się skuteczne wyegzekwowanie obowiązku usunięcia odpadów - wyjaśnia wójt Paweł Kownacki. Jak przyznaje, odpady powinny zniknąć stamtąd już dawno.
- Pojawiają się głosy, że gmina nic z tym nie robi. Rozumiem te emocje, bo dla każdego z nas liczy się przede wszystkim efekt, a nie kolejne pisma i procedury. Chcę jednak jasno powiedzieć: Gmina Wieliszew nie pozostaje bezczynna. Od 2023 roku podejmujemy konkretne działania, a już w czerwcu 2024 roku wydałem decyzję nakazującą usunięcie odpadów - dodaje wójt.
Dlaczego gmina nie może po prostu posprzątać wysypiska?
Teren przy ul. Gubały jest własnością prywatną. W takich przypadkach obowiązek usunięcia odpadów spoczywa na właścicielu, a gmina nie może bez odpowiedniej podstawy prawnej wejść na cudzą nieruchomość i zapłacić za wywóz odpadów z publicznych pieniędzy. Prawo przewiduje wprawdzie możliwość wykonania sprzątania zastępczego, ale wymaga to spełnienia określonych warunków i przeprowadzenia odpowiednich procedur.
- Jako wójt nie mogę dopuścić do sytuacji, w której, próbując rozwiązać jeden problem, naraziłbym gminę na zarzut niezgodnego z prawem wydatkowania środków publicznych czy naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Muszę również pamiętać, że nawet legalne wykonanie zastępcze może oznaczać konieczność wyłożenia znacznych pieniędzy z budżetu gminy, których późniejsze odzyskanie od zobowiązanego nie jest pewne. Nie oznacza to jednak, że wykluczam takie rozwiązanie - wyjaśnia Paweł Kownacki.
Postępowanie w sprawie wysypiska trwa od lat
W połowie 2024 roku wójt Wieliszewa wydał decyzję nakazującą usunięcie odpadów. To częściowo pomogło, jednak na nieruchomości nadal zalegały znaczne ilości śmieci. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ponieważ od decyzji wójta wniesiono odwołanie. Dopiero po ponad dziewięciu miesiącach SKO uchyliło decyzję wójta i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia. Kolegium wskazało na konieczność uzupełnienia materiału dowodowego i dokładniejszego ustalenia podmiotu odpowiedzialnego za odpady.
- W praktyce oznaczało to konieczność ponownego prowadzenia postępowania. Zmiany właścicielskie nieruchomości dodatkowo skomplikowały sprawę. Nie kwestionuję niczyjego prawa do odwołania ani konieczności przestrzegania przepisów. Trudno mi jednak zaakceptować sytuację, w której samo rozpatrzenie odwołania trwa ponad dziewięć miesięcy, a mieszkańcy przez cały ten czas nadal muszą żyć z nierozwiązanym problemem - komentuje wójt Kownacki.
DB
.









































