Zawrotka przy Arkadii zlikwidowana. Mieszkańcy oburzeni
dzisiaj, 15:02
Zmiana organizacji ruchu przy ul. Słomińskiego w Warszawie wywołała falę niezadowolenia. Po likwidacji zawrotki w rejonie centrum handlowego Westfield Arkadia kierowcy - szczególnie mieszkańcy okolicznych bloków - muszą nadrabiać drogę i stać w korkach.
Sprawę nagłośnił wiceprzewodniczący Rady Miasta Sławomir Potapowicz. - Mieszkańcy ul. Słomińskiego (numery nieparzyste), jadąc od strony mostu Gdańskiego, korzystali dotychczas z zawrotki przy skrzyżowaniu z ul. Pamiętajcie o Ogrodach. Po modernizacji torowiska wprowadzono zakaz skrętu w lewo i zawracania - wyjaśnia. Zmiana oznacza, że kierowcy stracili najkrótszą drogę do swoich domów.
Objazd przez rondo Radosława - korki i frustracja
Obecnie, aby dotrzeć do budynków przy ul. Słomińskiego 5 i 7, kierowcy muszą dojechać aż do ronda Zgrupowania AK "Radosław", a następnie zawrócić. Problem w tym, że to jedno z najbardziej obciążonych skrzyżowań w tej części miasta. - Kierowcy wpadają w korki, tracą czas, a potem wracają tą samą trasą, by dojechać do miejsca, gdzie wcześniej była zawrotka - wskazuje radny. Dla mieszkańców oznacza to codzienne utrudnienia i wydłużony czas dojazdu.
Przebudowa torowiska i priorytet dla tramwajów
Urzędnicy tłumaczą zmiany przebudową torowiska tramwajowego, przeprowadzoną w ubiegłym roku. W jej ramach zmieniono lokalizację przystanków i przejść dla pieszych oraz wprowadzono system sygnalizacji dający priorytet tramwajom.
- Aby zapewnić bezpieczeństwo i płynność ruchu tramwajowego, konieczne było ograniczenie kolizji z innymi pojazdami. Stąd zakaz skrętu w lewo i zawracania - informuje wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina.
Miasto: to element polityki transportowej
Ratusz przekonuje, że zmiana wpisuje się w szerszą strategię transportową Warszawy. - Wprowadzenie zakazu skrętu w lewo wpisuje się w politykę rozwoju miasta i nie uniemożliwia dostępu do nieruchomości przy ul. Słomińskiego - podkreśla Mencina. Urzędnicy wskazują również alternatywy: komunikację miejską, rower czy kolej.
Dla mieszkańców to jednak niewystarczające rozwiązanie. Spór o to, czy priorytet dla transportu publicznego powinien odbywać się kosztem kierowców, pozostaje otwarty.
DB





































