REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Bemowo

historia

 

Jubileusz osiedla Przyjaźń. Skąd taki sentyment do mrocznych czasów?

  22 listopada 2022

Jubileusz osiedla Przyjaźń. Skąd taki sentyment do mrocznych czasów?
Fot. Dawid Białowąs, gdzielosponiesie.pl

W obliczu wojny toczącej się na Ukrainie o okrągłym jubileuszu osiedla Przyjaźń mówi się niewiele albo wcale. Jaką wstydliwą historię kryje teren znajdujący się w samym centrum dzielnicy Bemowo?

REKLAMA

W tym roku przypada siedemdziesiąta rocznica wybudowania osiedla Przyjaźń. Gdyby nie wojna rosyjsko-ukraińska, uroczystości związane z okrągłym jubileuszem osiedla byłyby zapewne zgoła odmienne a sentyment do drewnianych domków i małych uliczek celebrowany jak zwykle przez fanów. Skąd się bierze ta "miłość" i jaka historia wiąże się z tym miejscem?

Osiedle powstało na polecenie władz stalinowskich, by nie odbudowywać i ostatecznie wymazać z mapy wiele kwartałów przedwojennej Warszawy oraz postawić "pomnik" triumfu komunizmu i dominacji sowieckiej na Polską.

Czy sentyment do tego osiedla jest swego rodzaju masochizmem narodowym?

"Jakiś bardziej rosyjski"

- Wprost z ulicy wchodzi się między drewniane domki pomalowane na różne kolory. Wyglądają niemal nierealnie, jak fragment filmowej scenografii, a nie oaza pośrodku miasta. W dodatku film jakby nie nasz, jakiś bardziej rosyjski, "duszoszczipatielnyj" - tak napisał jeden z naszych redaktorów przed kilkoma laty.

Choć domki stawiane były budowane naprędce i w zamyśle tylko "na chwilę", to pozostał w nich jakiś rosyjski duch. Osiedle Przyjaźń powstało po to, by mieli gdzie mieszkać budowniczowie Pałacu Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina. Na początku lat 50. były tutaj jeszcze dzikie pola. Tych, którzy je uprawiali wywłaszczono, teren został ogrodzony i wybudowano Posiełok Drużba. W 1952 roku zjechali tu budowlańcy z całego Związku Radzieckiego, by ostatecznie zniszczyć przedwojenną Warszawę.

Jak powstało osiedle Przyjaźń?

Radzieccy "przyjaciele" wyprowadzili się z tego miejsca dość szybko, bo pałac powstawał w latach 1952-1955. Jednak ich obecności nie sposób wymazać z historii. Osiedle Przyjaźń jest nierozerwalnie i historycznie połączone też z... Pałacem Kultury i Nauki. Dziś stało się ono reliktem i jest wpisane do gminnej ewidencji zabytków. Na początku lat 50. na południe od Górczewskiej znajdowała się wieś Jelonki. Gdy wytypowano ją na lokalizację osiedla, komuniści wyrzucili właścicieli gruntów w ekspresowym tempie.

Osiedle miało składać się z dwóch typów drewnianej zabudowy: hoteli robotniczych i jednorodzinnych domów dla kierownictwa. Choć w oficjalnej propagandzie osiedle Przyjaźń miało być idealnym miejscem, to w rzeczywistości było ogrodzone drutem kolczastym. Ogrodzenie to miało zapewnić bardziej wykwalifikowanym pracownikom i ich rodzinom bezpieczeństwo.

Samowystarczalne miasto w mieście

Jedni widzą w domkach na Jelonkach inspiracje syberyjskie, inni - fińskie, jeszcze inni dopatrują się inspiracji staropolskimi dworkami. Większość budynków przyjechała do Warszawy w elementach, które zostały złożone na miejscu.

- Co by nie mówić o socjalistycznym budownictwie i centralnym planowaniu, osiedle Przyjaźń zorganizowane zostało całkiem racjonalnie. Jako niemal samowystarczalny mikroorganizm, z którego można się było nie ruszać - wspomina jeden z naszych redaktorów. Kiedyś były tu: poczta, straż pożarna, przedszkole, szkoła, kotłownia, mięsny, a nawet łaźnia - najpierw dla robotników, później dla studentów.

Życie na osiedlu Przyjaźń

W czasach PRL-u działała tu biblioteka, klub studencki "Karuzela", w którym od czasu do czasu coś ciekawego udawało się zorganizować. W latach świetności grali tu Maryla Rodowicz czy Jacek Kaczmarski. Na co dzień próby miał też chór. Było boisko do piłki nożnej, na które wciąż mówi się tu "stadion". Na osiedlu była apteka, szewc, duży domek zajmowało Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Oczywiście działała też stołówka akademicka, w której można było zjeść za grosze. Funkcjonowało nawet kino! Najpierw nazywało się "Student", potem "Dar".

Charakterystyczną budowlą osiedla była stołówka. Radzieccy budowniczowie PKiN po pracy wspólnie jedli posiłki w sali przy ul. Konarskiego. W czasach świetności osiedla stołówka zapewniała żywienie wszystkim jego mieszkańcom. Podczas najbardziej zaawansowanych prac na budowie Pałacu Stalina, mieszkało tam około 4,5 tys. osób. Gdy budowa dobiegła końca i większość robotników wyjechała, komunistyczne władze zdecydowały o przekształceniu domków w akademiki i mieszkania dla profesorów.

(db/wk/dg)

.
 

Polecamy

Komentarze (7)

# Tubylec

22.11.2022 09:14

Wszyscy znamy historię osiedla, ważne teraz jest, jaka będzie jego przyszłość. Niestety chyba nikomu nie zależy na tym osiedlu, ani właścicielowi, ani dzierżawcy. Teraz jest gigantyczny i gdby nie kryzys w branży deweloperskiej, pewnie zaczęłoby się rozmontowywanie domków kawałek po kawałku.

# dddd

22.11.2022 14:25

Szkoda że ten teren tak niszczeje. Ja bym nie dorabiał jakiejść karkołomnej ideologii, bo nie ma to żadnego sensu. Jest to po prostu kimatyczny, chociaż bardzo zaiedbany fragment miasta.

# elomelo

23.11.2022 18:48

Co za brednie, osiedle profesorskie domków jednorodzinnych jest jak najbardziej zadbane, a samo osiedle bardzo czyste. Nikt niczego nie bedzie rozbieral bo osiedle jest pod konserwatorem zabytków a ostatnie spotkanie z pania naczelnik odpowiedzialna za MPZP jasno dalo do zrozumienia ze wszystko zostanie tak jak jest a dodatkowo powstana "tereny zielone" i zaden deweloper nigdy tutaj nic nie wybuduje, no chyba ze polskojezyczny rzad w uwielbieniu do banderowskiej ukrainy wpedzi nas w wojne z Rosją i wowczas Polska jak i Warszawa zaliczy powtorke z wygladu jak w 1945 roku , to wowczas dom na domku nie zostanie

REKLAMA

# Sokista

24.11.2022 09:14

Idiotyczne wywody, a zapewne chodzi o przejęcie atrakcyjnego terenu (metro !) przez dewelopera i wybudowanie kolejnego molocha.

# Jaś

29.11.2022 12:13

Osiedle profesorskie jest ładne, zadbane, widac, że ktoś o tą część dba.Natomiast dawne akademiki to obraz nędzy i rozpaczy,a dzieje się tak od wywalenia Pana Marka z Karuzeli.

# Paweł

05.12.2022 12:54

Autor nie odrobił pracy domowej, te domy mają w sobie tyle "rosyjskości" że mieszkali w nich przez chwilę rosjanie. Same domy są częściowo fińskie (za pośrednictwem reparacji) a w największej części niemieckie - przyjechały ze Stalagu I-B Hohenstein w Prusach.

REKLAMA

# Czasownick

06.12.2022 14:24

"Skąd taki sentyment do mrocznych czasów?" - pyta w tytule autor. I tu się głęboko myli, bo mieszkańcy i miłośnicy osiedla odnoszą swój sentyment nie do czasów stalinizmu, lecz do czasów kiedy oni sami lub ich znajomi tu mieszkali.
więcej na forum

REKLAMA

REKLAMA

Najnowsze informacje

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Artykuły partnerskie

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Kup bilet

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Znajdź swoje wakacje
Powyższe treści pochodzą z serwisu Wakacje.pl    Stanowią one własność prawnie chronioną należącą do Wakacje.pl S.A. i/lub jej partnerów.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Polecamy w naszym pasażu

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA